Aż wyleciał w powietrze. Policjant zginął. Winne błędne oznakowanie?

Fatalny wypadek w Piasecznie na Mazowszu. Motocyklista, będący policjantem, zginął na miejscu po zderzeniu z samochodem osobowym. Według doniesień portalu brd24.pl, do tragedii przyczyniło się błędne oznakowanie i niejasne ograniczenia prędkości.

Tragiczny wypadek motocyklistyTragiczny wypadek motocyklisty
Źródło zdjęć: © Stop Cham
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Tragiczny wypadek motocyklisty miał miejsce na ul. Puławskiej w Piasecznie.
  • Motocyklista zderzył się z samochodem osobowym po nieprzewidzianym manewrze kierowcy auta.
  • Według doniesień, błędne oznakowanie dopuszczało niebezpiecznie wysoką prędkość w rejonie skrzyżowania.

Śmiertelny wypadek motocyklisty w Piasecznie

Do zdarzenia doszło 29 maja na ul. Puławskiej, tuż za granicą Warszawy. Kierowca opla najpierw zatrzymał się na pasie do skrętu w lewo, po czym zdecydował się na zmianę pasa, choć zabraniała tego linia ciągła.

W tym samym czasie na sąsiedni pas zbliżał się z dużą prędkością motocyklista. Według świadków, jechał tak szybko, że nie zdążył zareagować na nagły ruch samochodu. Na nagraniu z miejsca wypadku widać, że miał przed sobą zielone światło.

Według informacji podanych przez brd24.pl, prędkość motocyklisty mogła przekraczać 100 km/h. Przy takim tempie nie miał szans na zahamowanie lub ominięcie pojazdu. Motocyklista uderzył w bok opla. Pomimo prób reanimacji, życia mężczyzny nie udało się uratować.

Błąd w organizacji ruchu zwiększył ryzyko

W rejonie wypadku popełniony został poważny błąd w oznakowaniu drogi. Około 600 metrów przed skrzyżowaniem stoi znak końca obszaru zabudowanego. Tuż za nim pojawia się ograniczenie prędkości do 70 km/h, co wydaje się rozsądne przy dojeździe do sygnalizowanego skrzyżowania i obecności przystanku autobusowego.

Jednak, jak zaznacza brd24.pl, już 300 metrów dalej znajduje się skrzyżowanie z ul. Olimpijską, a za nim znak ograniczenia prędkości nie został powtórzony. W tej sytuacji obowiązujące ograniczenie prędkości zostaje odwołane, a na szerokiej drodze dwujezdniowej poza zabudową limit rośnie formalnie do 100 km/h. Oznacza to, że kierowcy mogą rozpędzać się do tempa, które w miejscu o takim natężeniu ruchu i infrastrukturze jest niebezpieczne.

Konsekwencje dla uczestników i wnioski dla zarządców dróg

Jak podkreśla brd24.pl, taka organizacja ruchu znacząco utrudnia ocenę winy poszczególnych uczestników zdarzenia. Kierowca samochodu prawdopodobnie miał ograniczone możliwości wypatrzenia nadjeżdżającego z dużą prędkością motocyklisty. Z kolei formalnie motocyklista mógł pędzić nawet 100 km/h, co może mieć wpływ na ocenę udziału każdej ze stron w przyczynieniu się do tragedii.

Jednocześnie sygnalizowane błędy zarządcy ruchu pokazują, jak istotne są dobrze oznaczone i przemyślane ograniczenia prędkości na odcinkach dróg prowadzących przez gęsto zabudowane tereny i w pobliżu skrzyżowań. Wskazane zaniedbanie będzie z pewnością analizowane nie tylko przez śledczych, ale i przez zarządzających ruchem.

Wybrane dla Ciebie