Najważniejsze informacje
- Do wypadku doszło w tym tygodniu na trasie prowadzącej na Giewont.
- Świadkowie wezwali TOPR po tym, jak turystka doznała urazu.
- Ratownicy użyli śmigłowca i w krótkim czasie przetransportowali kobietę do szpitala.
Na szlaku prowadzącym na Giewont jedna z turystek doznała urazu, który świadkowie uznali za poważny. Osoby obecne na miejscu od razu wezwały pomoc. To właśnie szybka reakcja innych turystów uruchomiła całą akcję ratunkową w Tatrach.
Akcja ratunkowa TOPR pod Giewontem
Po kilkunastu minutach na miejsce dotarł śmigłowiec Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy opuścili się i od razu zaczęli pomagać poszkodowanej kobiecie. Cała operacja odbywała się na oczach osób, które w tym czasie były na szlaku pod Giewontem.
Po dotarciu do rannej turystki ratownicy ułożyli ją na noszach i przygotowali do transportu. Następnie ostrożnie podnieśli ją do śmigłowca. Z relacji świadków wynika, że wszystkie czynności przebiegały sprawnie, a zespół działał bez zbędnej zwłoki.
Samo umieszczenie noszy w śmigłowcu, przy asekuracji jednego z ratowników, zajęło kilkadziesiąt sekund. Chwilę później na górę wciągnięto także drugiego ratownika. Zaraz potem maszyna odleciała w kierunku szpitala z ranną kobietą na pokładzie.
Obecni na miejscu turyści śledzili akcję z bliska, a nagrania z interwencji trafiły do sieci. Uwagę ludzi zwracały tempo i precyzja działań toprowskich ratowników. Właśnie te elementy najmocniej zapadły w pamięć świadkom wypadku pod Giewontem.