Dramat na Bałtyku w Niemczech. Wieloryb zmienił trasę
Akcja ratunkowa w Niendorf znów nabrała tempa. Wieloryb, który o świcie płynął ku otwartemu morzu, zawrócił w stronę wybrzeża.
Najważniejsze informacje
- Ratownicy śledzą wieloryba w Zatoce Lubeckiej i próbują skorygować jego kurs.
- Zwierzę jest osłabione, chore skórnie i porusza się zygzakiem, okresowo znikając pod wodą.
Celem na dziś pozostaje wyprowadzenie wieloryba poza zatokę, mimo chwilowego zwrotu ku lądowi.
Ratownicy na północy Niemiec próbują uratować wieloryba (płetwala garbatego), który od poniedziałku utknął na płytkiej wodzie przy brzegu Bałtyku. Zwierzę jest w miejscu, gdzie woda jest bardzo płytka, więc nie może swobodnie odpłynąć. Służby współpracują z lokalnymi władzami i specjalistami od morskich zwierząt, żeby pomóc mu wrócić na głębszą wodę.
Jak podkreśla Sky News, celem ratowników jest utrzymanie wieloryba w jak najlepszym stanie i pomoc mu wrócić na głębszą wodę. Chcą wykorzystać przypływ, czyli moment, gdy poziom morza się podnosi, żeby bezpiecznie przesunąć zwierzę dalej od brzegu.
Według niemieckiego "Bild", rano wszystko wyglądało dobrze: zwierzę opuściło piaskową łachę przy Niendorf i ruszyło przez Zatokę Lubecką w kierunku otwartego morza. Ratownicy śledzili je dronami i pilnowali z bezpiecznej odległości. Kilka godzin później sytuacja się skomplikowała - wieloryb znów zaczął płynąć w stronę brzegu.
Rosjanie już nie mogą tego ignorować. Wojna zmienia ich codzienność
Obserwowanie wieloryba jest trudne, bo pływa zygzakiem i często znika pod wodą. Załogi łodzi starają się delikatnie kierować go we właściwą stronę, nie wywierając presji, żeby go nie zestresować. Ratownicy mówią, że można tylko spokojnie zachęcać go do zmiany kierunku.
Najnowsze informacje pokazują, że to nie młody samiec, jak myślano, lecz starszy wieloryb w złym stanie. Ma chorobę skóry i jest bardzo wyczerpany. Dlaczego zbliża się do wybrzeża? Nie wiadomo. Wcześniej eksperci uważali, że może osiadać na płyciźnie, by umrzeć.
Dramat na Bałtyku w Niemczech
Płetwal garbaty rzadko pojawia się w Bałtyku, ale gdy utknie na płytkiej wodzie, jest to dla niego bardzo niebezpieczne. Zwierzę szybko się męczy i traci siły, a długie przebywanie na płyciźnie może spowodować urazy.
Biolog morski Robert Marc Lehmann był obecny przy akcji na wodzie i relacjonował zachowanie wieloryba w mediach społecznościowych. Podkreślał, że nie można go zmuszać do niczego - skuteczne jest tylko delikatne kierowanie zwierzęcia.
Ostrzegał też, że nawet jeśli uda się wyprowadzić garbusa z Zatoki Lubeckiej, o jego uratowaniu będzie można mówić dopiero, gdy po kilku tygodniach nie pojawi się martwy na plaży. Głównym celem dnia pozostaje bezpieczne doprowadzenie go w stronę otwartego morza.
Specjaliści biorący udział w akcji mówią, że bardzo ważna jest cisza i mały ruch w pobliżu wieloryba. Dzięki temu zwierzę mniej się stresuje, a ratownikom łatwiej jest działać. W takich sytuacjach często wykorzystuje się fale i odpowiednie ustawienie łodzi, żeby delikatnie naprowadzić płetwala garbatego na głębszą wodę. Nie próbuje się go ciągnąć na siłę.