Wystarczą 4 godziny. Bulwersujące słowa Trumpa. "Zbrodnia wojenna"
Zapowiedź możliwych ataków USA na irańską infrastrukturę wywołała międzynarodowe kontrowersje i pytania o zgodność takich działań z prawem. Eksperci ostrzegają, że uderzenia w obiekty cywilne mogą wiązać się z ryzykiem popełnienia zbrodni wojennych.
Zapowiedź prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa dotycząca możliwych ataków na infrastrukturę w Iranie wywołała poważne wątpliwości prawne. Amerykański przywódca ogłosił, że jeśli władze w Teheranie nie spełnią postawionych warunków — w tym odblokowania Cieśniny Ormuz i zawarcia porozumienia kończącego konflikt — wojska USA mogą przeprowadzić uderzenia na mosty i elektrownie.
Według deklaracji Trumpa, operacja mogłaby zostać przeprowadzona w ciągu zaledwie czterech godzin. Prezydent odrzucił zarzuty, jakoby takie działania mogły stanowić zbrodnię wojenną, twierdząc, że "zbrodnią wojenną jest pozwolenie Iranowi na posiadanie broni nuklearnej".
Infrastruktura cywilna jako cel ataku
Dr hab. Marcin Marcinko z Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie z PAP zwraca uwagę, że atak na mosty czy elektrownie nie zawsze automatycznie oznacza złamanie prawa międzynarodowego. Kluczowe znaczenie ma ich charakter.
Obiekty tego typu często uznawane są za tzw. cele "podwójnego wykorzystania" — służą zarówno ludności cywilnej, jak i wojsku. To sprawia, że ich status prawny w czasie konfliktu zbrojnego jest niejednoznaczny i wymaga szczegółowej analizy przed podjęciem decyzji o ataku.
Rola "rozsądnego dowódcy"
Ekspert podkreśla, że w prawie konfliktów zbrojnych funkcjonuje pojęcie "rozsądnego dowódcy". Oznacza ono standard, według którego działania militarne powinny być planowane i realizowane w sposób racjonalny, przy wykorzystaniu dostępnych informacji oraz z unikaniem nieuzasadnionego ryzyka.
Dowództwo musi na bieżąco analizować sytuację — zarówno na etapie planowania operacji, jak i w trakcie jej trwania. Przykładowo, jeśli w czasie ataku na most pojawią się cywile, operacja powinna zostać odpowiednio zmodyfikowana lub wstrzymana.
Zasada proporcjonalności
Jednym z najważniejszych elementów oceny legalności ataku jest zasada proporcjonalności. Polega ona na zestawieniu przewidywanych strat wśród ludności cywilnej z oczekiwaną korzyścią militarną.
Jak wyjaśnia dla PAP Marcinko, korzyść wojskowa musi być konkretna i bezpośrednia. Jeśli dany obiekt — na przykład most — jest tylko sporadycznie wykorzystywany przez wojsko, a jego zniszczenie znacząco uderzy w ludność cywilną, atak może zostać uznany za nieproporcjonalny, a tym samym niezgodny z prawem.
Szczególne ryzyko w przypadku elektrowni
Jeszcze większe wątpliwości budzą potencjalne ataki na elektrownie. W ich przypadku należy uwzględniać nie tylko natychmiastowe skutki, ale także długofalowe konsekwencje dla ludności cywilnej — takie jak brak dostępu do energii, wody czy opieki medycznej.
Tego rodzaju działania mogą prowadzić do poważnych kryzysów humanitarnych, co dodatkowo zwiększa ryzyko naruszenia prawa konfliktów zbrojnych.
Obowiązek minimalizowania strat
Prawo międzynarodowe nakłada na strony konfliktu obowiązek podejmowania środków ostrożności w celu ograniczenia strat cywilnych. Obejmuje to m.in. uprzednie ostrzeganie ludności o planowanych atakach oraz dobór takiej broni, która pozwoli zminimalizować szkody uboczne.
Czym jest zbrodnia wojenna
Zbrodnia wojenna to poważne naruszenie prawa konfliktów zbrojnych, w szczególności celowy atak na ludność cywilną lub obiekty cywilne. Kluczowe znaczenie ma tu również element świadomości lub zamiaru sprawcy.
Kto może osądzić sprawców
W praktyce ewentualne zbrodnie wojenne mogłyby być rozpatrywane przez sądy krajowe, mechanizmy wewnętrzne Stanów Zjednoczonych oraz międzynarodowe komisje eksperckie. Rola Międzynarodowego Trybunału Karnego byłaby ograniczona, ponieważ ani USA, ani Iran nie są stronami jego statutu.
Warto podkreślić, że zgodnie z prawem międzynarodowym zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu.