"Zabili nam dziecko". Gabryś zmarł w szpitalu. Sprawdzają medyków

Gabryś miał niespełna trzy miesiące, gdy trafił do szpitala w Lubinie na Dolnym Śląsku z gorączką i brakiem apetytu. Następnego dnia jego stan gwałtownie się pogorszył. Chłopca nie udało się uratować. Po ponad półtora roku rodzice otrzymali opinię biegłych, którzy nie stwierdzili nieprawidłowości w leczeniu. Prokuratura zapowiada jednak kolejną ekspertyzę. Ojciec dziecka nie kryje rozgoryczenia.

Niemowlę zmarło dzień po przyjęciu do szpitalaNiemowlę zmarło dzień po przyjęciu do szpitala
Źródło zdjęć: © Pixabay
Danuta Pałęga

Gabriel trafił do Regionalnego Centrum Zdrowia w Lubinie 19 listopada 2024 r. Początkowo rodziców zaniepokoiły gorączka i brak apetytu u syna. Dzień później stan niemowlęcia gwałtownie się pogorszył. Pojawiły się wybroczyny, a saturacja spadała. Mimo podjętych działań medycznych życia chłopca nie udało się uratować.

Jak podaje "Fakt", śledztwo początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Lubinie, a następnie przejęła je Prokuratura Okręgowa w Legnicy. Rodzice czekali na wyjaśnienie okoliczności śmierci syna i ocenę postępowania personelu medycznego.

Biegli nie stwierdzili błędów w leczeniu

Po ponad półtora roku oczekiwania Agnieszka i Adrian Koszewarowie otrzymali opinię ekspertów ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Wnioski nie potwierdziły nieprawidłowości w postępowaniu personelu.

W naszej ocenie postępowanie personelu medycznego z pacjentem było prawidłowe i zgodne z aktualną wiedzą i praktyką medyczną. Nie doszło do narażenia pacjenta. Ze stanowiska wiedzy medycznej brakuje podstaw do przyjęcia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy postępowaniem personelu medycznego a śmiercią dziecka – napisali biegli w opinii, którą poznał "Fakt".

Rodzice nie zgadzają się z tymi ustaleniami. Zwrócili się również do Rzecznika Praw Pacjenta, który także uznał, że diagnostyka i leczenie Gabriela były prawidłowe, a prawa pacjenta nie zostały naruszone.

Nie dość, że zabili nam dziecko, to teraz próbują zamieść sprawę pod dywan. Półtora roku czekaliśmy na taki śmietnik, który wysłali. Śledztwo zostanie przedłużone o kolejne miesiące, jak nie lata. Ja nie przestanę walczyć – mówi ojciec chłopca.

Prokuratura zapowiada kolejną opinię

W sprawie pojawił się nowy wątek. W piśmie z 21 września 2026 r. prokuratura poinformowała o zamiarze uzyskania kolejnej opinii biegłych, tym razem z Instytutu Ekspertyz Medycznych w Łodzi.

Jak podaje "Fakt", ojciec chłopca chce również wiedzieć, czy przed sporządzeniem pierwszej ekspertyzy sprawdzono istotne powiązania zawodowe, organizacyjne i naukowe ekspertów. Podkreśla, że same kontakty zawodowe czy wspólne publikacje nie dowodzą stronniczości.

Nowa ekspertyza ma pomóc w dalszym wyjaśnianiu sprawy. Nie oznacza jednak, że wcześniejsze ustalenia były błędne ani że przesądzono o odpowiedzialności personelu medycznego.

"Mój syn nie był numerem dokumentacji medycznej"

Adrian Koszewar podkreśla, że nie oczekuje skazania kogokolwiek bez dowodów. Chce przede wszystkim rzetelnego i niezależnego wyjaśnienia śmierci syna.

Nie oczekuję specjalnego traktowania. Nie żądam skazania kogokolwiek bez dowodów. Żądam jednej rzeczy: rzetelnego, niezależnego wyjaśnienia śmierci mojego dziecka. Mój syn nie był numerem dokumentacji medycznej. Na imię miał Gabriel, miał 88 dni, kiedy trafił do szpitala i już z niego nie wrócił – powiedział, z trudem powstrzymując złość.

Rodzice nadal czekają na odpowiedzi, a śledczy będą kontynuować postępowanie po uzyskaniu kolejnej opinii.

Wybrane dla Ciebie