Do tragedii doszło w nocy z czwartku na piątek z 9 na 10 lipca. Dyżurny jędrzejowskiej policji otrzymał zgłoszenie o kobiecie leżącej w zaroślach na terenie nieużytków w Jędrzejowie (woj. świętokrzyskie). Po przybyciu na miejsce policjanci znaleźli 29-latkę, która nie dawała oznak życia. Reanimacja nie przyniosła rezultatu. Już z pierwszych ustaleń wynikało, że do śmierci kobiety mogła się przyczynić inna osoba.
We wtorek, 14 lipca przeprowadzono sekcję zwłok 29-latki.
Mamy wstępne wyniki sekcji zwłok - potwierdził o2.pl Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. - Biegły wstępnie zaopiniował, że przyczyną śmierci pokrzywdzonej było uduszenie - poinformował.
Jak słyszymy, prokuratura otrzyma protokół z sekcji zwłok za kilka tygodni.
Pogrzeb 29-letniej Aleksandry
Dom pogrzebowy opublikował w mediach społecznościowych klepsydrę, z której wynika, że uroczystości pogrzebowe 29-letniej Aleksandry odbędą się w czwartek, 16 lipca 2026 r.
Msza pogrzebowa rozpocznie się o godz. 11.00 w kościele św. Trójcy w Jędrzejowie. Po mszy nastąpi odprowadzenie zmarłej na cmentarz parafialny.
19-latek usłyszał zarzuty
Przypomnijmy, że w związku z tą sprawą - po czterogodzinnej obławie - mundurowi zatrzymali Mateusza S., 19-letniego mieszkańca powiatu jędrzejowskiego. Prokuratura przedstawiła mężczyźnie zarzut usiłowania zgwałcenia oraz zabójstwa 29-letniej kobiety.
Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Jędrzejowie wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Podejrzanemu grozi teraz kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Według "Faktu", Aleksandra B. studiowała kryminologię i chciała pracować w policji. Feralnego wieczoru 29-latka wyszła na spacer i postanowiła wstąpić do miejscowego dyskontu. Tam wypatrzył ją Mateusz S.
Jak wynika z nagrań monitoringu sklepowego, obserwował 29-latkę, chodził za nią, a następnie opuścił sklep. Aleksandra podążała utartą, znaną sobie trasą między zabudowaniami. Mateusz S. miał iść za nią. Odeszli od sklepu kilkaset metrów. Między domami, na jedynych w okolicy nieużytkach, Mateusz S. miał zaatakować Aleksandrę - opisuje "Fakt".
Dziennik dotarł także do świadków, którzy znaleźli 29-latkę. - Gdy zbliżaliśmy się do działki, wybiegł z krzaków goły mężczyzna, miał na sobie tylko rozpiętą koszulę. Uciekł w zarośla po drugiej stronie ulicy - relacjonowali w rozmowie z dziennikiem.