Ulewa i silny wiatr przeszły przez Jelenią Górę we wtorek 14 lipca, a całe zdarzenie trwało ok. pół godziny. Skutki, jak podaje Fakt.pl, okazały się jednak poważne: w mieście pojawiły się liczne podtopienia, a interweniujące służby usuwały także zniszczenia spowodowane przez powalone drzewa.
Ulewa zalała szpital w Jeleniej Górze. Noworodki w łóżeczkach, a wokół woda
Według relacji przytoczonej przez Fakt.pl, w szpitalu zalane zostało podpiwniczenie oraz kilka oddziałów. Woda pojawiła się również na oddziale położniczym, gdzie pacjentki miały brodzić w niej po kostki. Dziennik otrzymał też kilkunastosekundowe nagranie z położnictwa, które to potwierdza.
Jesteśmy przerażone, wody w salach jest po kostki. W łóżeczkach mamy nasze dzieci, boimy się o nie - mówiła "Faktowi" jedna ze świeżo upieczonych matek.
Ponad 100 zgłoszeń do strażaków i ewakuacja 123 osób
Według informacji Fakt.pl, w różnych częściach miasta wiatr wyrywał drzewa z korzeniami. Część z nich spadła na budynki mieszkalne i lokale usługowe. W sieci krążyły też nagrania z miejsc mocno dotkniętych nawałnicą, m.in. z osiedla Czarne, z wyjazdu w kierunku Staniszowa oraz z ul. Groszowej.
Jak podaje tabloid, z jednego z zakładów przemysłowych ewakuowano 123 osoby. Władze miasta informowały jednocześnie, że nie mają sygnałów o osobach poszkodowanych. Straż pożarna w Jeleniej Górze odebrała ponad 100 zgłoszeń dotyczących m.in. uszkodzeń infrastruktury, połamanych konarów oraz lokalnych podtopień.
Zalany oddział położniczy. Szpital: woda wypompowana
W rozmowie z Fakt.pl zastępca dyrektora ds. Ekonomiczno-Eksploatacyjnych w Wojewódzkim Centrum Szpitalnym Kotliny Jeleniogórskiej Marcin Gniot opisywał, że problemem była nie tylko intensywność opadu, ale też niewydolna w tej sytuacji kanalizacja burzowa.
Takiej ściany deszczu jeszcze nie widziałem. To była bardzo gwałtowna ulewa. Woda wlewała się przez każdy zakamarek, wentylację, a nawet otwarte okna. Kanalizacja burzowa nie dała rady przyjąć tak ogromnej ilości wody - mówił "Faktowi" Marcin Gniot.
Z przytoczonej relacji wynika, że na miejscu natychmiast rozpoczęto działania porządkowe: osuszaniem zalanych pomieszczeń zajęli się strażacy wraz z personelem szpitala. Dyrektor Gniot przekazał też, że nikt nie ucierpiał, woda została wypompowana, a kolejnym krokiem ma być sprawdzenie infrastruktury krytycznej i oszacowanie strat.
"Fakt" przypomniał również, że 14 lipca w regionie obowiązywały ostrzeżenia drugiego i trzeciego stopnia przed burzami. Meteorolodzy zapowiadali, że mogą wystąpić kolejne intensywne opady, silny wiatr i grad.