13 lipca 2024 r. na wiecu wyborczym Donalda Trumpa w Butler padły strzały. Kandydat na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych został ranny w ucho. Inspektor generalny Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego w raporcie ocenił, że Secret Service nie wykorzystała wielu okazji, by wykryć i powstrzymać Thomasa Crooksa - opisuje "New York Post".
Dokument wskazuje m.in. na problemy z przepływem informacji, przez które ochrona prezydenta nie dostała ostrzeżenia, że uzbrojony mężczyzna wszedł na dach oddalony o 140 metrów od sceny.
Z raportu wynika, że o godz. 18:09 lokalne służby zadzwoniły do pomieszczenia łączności Secret Service oraz do dyżurnych policji stanowej Pensylwanii, ostrzegając o podejrzanej osobie na dachu. Przełożony w pokoju łączności Secret Service i operator antydronowy nie poprosili od razu o dokładną lokalizację kompleksu i nie uznali tej informacji za natychmiastowe ryzyko.
Raport opisuje, że przełożony w pokoju łączności miał nie pamiętać kluczowego szczegółu, iż podejrzana osoba była na dachu, ponieważ przekazał obsługę komunikacji operatorowi antydronowemu. Powodem miało być to, że był to "zajęty czas" na radiu Secret Service, a operator siedział blisko i zaoferował pomoc - opisuje serwis raport.
W praktyce doprowadziło to do sytuacji, w której operator antydronowy nie ustalił położenia dachu względem miejsca wiecu. Zamiast zwrócić się do obecnych na miejscu funkcjonariuszy, miał rozpocząć wyszukiwanie w internecie. Dwie minuty po tym, jak Secret Service dostała informację o uzbrojonym mężczyźnie na dachu, Crooks oddał osiem strzałów w kierunku Trumpa. Pocisk zranił byłego prezydenta w ucho, ucierpiały też inne osoby, a jeden z uczestników wiecu zginął.
Służby miały obawy dotyczące podejrzanej osoby już od godz. 17:42, ale personel Secret Service nie potraktował Crooksa jako zagrożenia. Jednocześnie osoby podejmujące decyzje odpowiedzialne za ochronę Trumpa nie zostały poinformowane o obecności Crooksa ani razu.
Dokument wskazuje też, że Secret Service nie utworzyła wspólnego pokoju łączności z lokalnymi służbami, które odbierały zgłoszenia o podejrzanej osobie w rejonie wiecu. Konsekwencją miało być to, że 102 transmisje radiowe o sytuacji nie dotarły do pracowników Secret Service.
Według raportu Secret Service otrzymała łącznie jedynie pięć połączeń telefonicznych i trzy wiadomości tekstowe dotyczące Crooksa.