Zauważalna różnica. Rosja ma nową taktykę

Ukraińskie władze twierdzą, że Rosjanie wprowadzili nową taktykę. Chodzi o wystrzeliwanie ogromnej liczby dronów. Wcześniej armia Putina bazowała na atakach rakietowych.

Rosyjskie ataki na Ukrainę.Rosyjskie ataki na Ukrainę.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Kyrylo Chubotin
Mateusz Kaluga

Rosjanie w ofensywie na Ukrainę stosują od niedawna nową taktykę. Nocą przeciwnik wysyła setki dronów, co wywiera ogromną presję na ukraińskie systemy obronne. - To poważnie utrudnia odpieranie takich ataków, zwłaszcza gdy są one ukierunkowane – zlokalizowane w jednym regionie kraju - zdradził wywiadzie dla RBC-Ukraina Jurij Ignat, szef wydziału łączności Dowództwa Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrain .

W ciągu pierwszych dwóch lat wojny armia rosyjska częściej przeprowadzała ataki rakietowe m.in. Iskanderem. Używano takich, które pokonywały tysiące kilometrów.

Ignat zauważa, że obecnie zintensyfikowano ataki bezzałogowych statków powietrznych. Każdej nocy wystrzeliwują ponad sto Shahedów, Italmów i Gerberów w głąb kraju. W tym czasie inne atakują obszary przyfrontowe.

Podczas masowych ataków liczba ta sięga 500 lub więcej. To poważnie utrudnia odparcie takich ataków. Zwłaszcza gdy atak jest zlokalizowany w jednym regionie. Na przykład nad Dnieprem, w Odessie czy w Kijowie. Aby odeprzeć takie ataki, musimy wykorzystać wszystko - wyjaśnia w wywiadzie.

W przypadku ostrzału Kijowa, Rosjanie stosują taktykę ostrzeliwania miasta z różnych kierunków. Z południa pociski manewrujące, z północy pociski balistyce. Ponadto do stolicy wlatują oczywiście drony.

To jest różnica w porównaniu z atakami z poprzednich lat – wróg atakuje jednocześnie, intensywnie i dużą liczbą środków jedno miasto lub region. Czasami nasze systemy rakiet przeciwlotniczych nie mają czasu na regenerację - podkreśla Jurij Ignat.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu o2