Zielonka walczy z inwazją dzików. Gmina rozkłada ręce
Zielonkę opanowały dziki, a mieszkańcy boją się o bezpieczeństwo. Burmistrz rozkłada ręce: - Gmina nie może finansować zbyt wielu czynności z budżetu. Dzik w świetle prawa jest własnością Skarbu Państwa - mówi o2.pl. Przeniesienie ich jest niemożliwe ze względu na ASF, a opryski i płoszenie okazują się nieskuteczne.
Mieszkańcy Zielonki w mediach społecznościowych podnoszą problem obecności dzików w mieście. Do sieci trafia mnóstwo filmów, na których widać watahę. Dziki da się zauważyć w dużej liczbie niemal na każdej głównej ulicy. - Ludzie boją się wychodzić do miasta. To nie jest normalne. Lochy spacerują chodnikami z małymi. Nie wiadomo, jaka może być ich reakcja - mówi o2.pl jedna z mieszkanek Zielonki.
Burmistrz Kamil Michał Iwandowski zwraca uwagę na to, iż problem z dzikami występuje w całej aglomeracji warszawskiej. W Zielonce jest w wiele lasów, dziki mają łatwy dostęp do pożywienia, pojawiają się w centrum miasta, gdzie są często nagrywane przez mieszkańców.
Gmina nie może finansować zbyt wielu czynności z budżetu. Dzik w świetle prawa jest własnością Skarbu Państwa. Działania zleca wojewoda, które realizować może starosta. Problemem jest brak środków na działania z redukcją dzików, odłowem. Ponadto wciąż występuje ASF, a więc nie można tych zwierząt odławiać i przenosić w inne miejsce - mówi o2.pl włodarz miasta Kamil Michał Iwandowsk.
Wśród zadań podejmowanych przez miasto Zielonka jest m.in. płoszenie. To również dokonywanie oprysków preparatem odstraszającym i wysypywanie nasączonego granulatu.
Problem w tym, że to nie jest skuteczne. Granulat działa, ale do pierwszego deszczu. Ponadto dziki to inteligentne i sprytne zwierzęta. Szybko rozpoznają, że nie mają do czynienia z drapieżnikiem. Płoszenie również jest krótkotrwałe, one szybko wracają - dodaje Iwandowski.
Gmina stawia również na kampanie edukacyjne. Działania skupiają się na tym, by nie robić sobie zdjęć z dzikami, nie podchodzić do nich, nie wyrzucać odpadów i nie dokarmiać. W Zielonce jak do tej pory odnotowano trzy zgłoszenia. Dotyczyły one zniszczeń spowodowanych przez dziki. Do tej pory na szczęście dziki nie zaatakowały człowieka.
Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl