Znalazł plecak i kurtkę na brzegu. Wezwał policję. Tragiczny finał
Spacer z psem nad Jeziorem Ełckim zakończył się makabrycznym odkryciem. Przechodzień znalazł plecak i kurtkę. Następnie z wody wyłowiony zwłoki kobiety.
Najważniejsze informacje
- Nad Jeziorem Ełckim znaleziono ciało 54-letniej mieszkanki Ełku.
- Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich; kluczowa będzie sekcja zwłok.
- Porzucone na brzegu kurtka i plecak zauważył spacerowicz z psem.
Miał być spokojny, weekendowy spacer wzdłuż dzikiej plaży nad Jeziorem Ełckim, a skończyło się na akcji służb. W niedzielę (12 kwietnia) mężczyzna, który wyszedł z psem, zauważył na brzegu kurtkę i plecak bez właściciela. Jak podaje "Fakt", to właśnie to znalezisko uruchomiło akcję poszukiwawczą, która chwilę później przerodziła się w działania ratowniczo-poszukiwawcze nad wodą.
Na miejsce wezwano strażaków i policję. Niedaleko od dzikiej plaży, ok. dwóch metrów od linii brzegu, wyłowiono ciało kobiety. Zwłoki zostały podjęte z wody. Ustaleniami w sprawie zajmuje się policja pod nadzorem prokuratury.
Oficer prasowa ełckiej komendy asp. Agata Kulikowska de Nałęcz potwierdziła, że zmarłą zidentyfikowano jako 54-letnią mieszkankę Ełku. Kobieta nie figurowała jako zaginiona. Służby podkreślają, że ostateczną przyczynę zgonu wskaże sekcja zwłok, która ma rozwiać najważniejsze wątpliwości.
"Podczas pierwszych czynności wstępnie wykluczono, by do jej śmierci przyczyniły się osoby trzecie" - podkreśliła policjantka. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że ciało znajdowało się w wodzie blisko brzegu, w rejonie nieuczęszczanej, dzikiej części nabrzeża.
Śledczy zabezpieczyli miejsce ujawnienia rzeczy i ciała kobiety. Sekcja zwłok ma wyjaśnić, czy do zgonu doszło w wyniku utonięcia, czy mogły na niego wpłynąć inne czynniki. Do czasu wyników badań służby nie przesądzają o mechanizmie śmierci.