Żona ofiary Łukasza Żaka poruszająco o dramacie. "Grób męża został spalony"

Po wyroku skazującym Łukasza Żaka na 20 lat więzienia żona tragicznie zmarłego Rafała opowiedziała w programie "Uwaga!" TVN o traumie po wypadku. Wspomniała o zastraszaniu, zniszczonym grobie męża i zachowaniu oskarżonego oraz jego bliskich podczas procesu.

Żona ofiary Łukasza Żaka zabrała głos.Żona ofiary Łukasza Żaka zabrała głos.
Źródło zdjęć: © PAP | Leszek Szymański, Radek Pietruszka
Karol Osiński

W czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Łukasza Żaka na 20 lat więzienia za spowodowanie tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Według ustaleń śledczych mężczyzna, jadąc pod wpływem alkoholu z prędkością przekraczającą 220 km/h, doprowadził do zderzenia, w którym zginął 37-letni Rafał. Jego żona i dwoje dzieci odnieśli poważne obrażenia.

Żona ofiary Łukasza Żaka opowiedziała o życiu po tragedii

Po ogłoszeniu wyroku wdowa po zmarłym wystąpiła w programie "Uwaga!" TVN, gdzie opowiedziała o skutkach tragedii.

– Córka na całym ciele miała siniaki, zadrapania. Miała wstrząśnienie mózgu. Synek też miał wstrząśnienie mózgu, pękniętą śledzionę, połamaną nóżkę, przez sześć tygodni chodził w gipsie i z prętem w kolanku. Miał też problemy z oddychaniem – relacjonowała.

Sama przeszła operacje wątroby i śledziony. Miała także połamane żebra oraz kręgosłup.

"Nie widziałam u tych ludzi żalu"

Pani Ewelina opowiedziała również o atmosferze panującej podczas rozpraw.

– Na sali sądowej byli również bliscy oskarżonych. Któregoś razu usłyszałam bardzo nieprzyjemne, agresywne ataki z ich strony. Pytali, dlaczego tak się patrzę i czy widziałam siebie w lustrze. Mówili, żebym się opamiętała – wspominała.

Jak dodała, odnosiła wrażenie, że dla części osób obecnych na sali rozpraw proces nie miał odpowiedniej powagi.

Podobnie sytuację oceniła matka zmarłego.

– Nie widziałam u tych ludzi żalu, że kogoś zabili, że zabrali życie młodemu człowiekowi. Oni przychodzili, witali się, śmiali. Oni nie zdawali sobie sprawy z tego, co zrobili – powiedziała.

"Grób mojego męża był systematycznie niszczony"

Najbardziej poruszającym fragmentem rozmowy było wspomnienie o wydarzeniach, do których miało dochodzić jeszcze przed rozpoczęciem procesu.

– Jeszcze przed procesem grób mojego męża był systematycznie niszczony. Wyrywane były kwiaty, wyrzucane rzeczy z grobu, a nawet był on spalony – powiedziała pani Ewelina.

Wdowa przyznała, że przez pewien czas czuła się zagrożona. Podkreśliła również, że mimo upływu niemal dwóch lat od tragedii wciąż nie udało jej się wrócić do normalnego życia.

– Straciłam filar swojego życia – podsumowała.

Wybrane dla Ciebie