Minister obrony Izraela Israel Katz poinformował o planach utworzenia trzech placówek typu Nahal w północnej części Strefy Gazy. Tego rodzaju wojskowe osiedla przez dekady były wykorzystywane jako pierwszy etap tworzenia późniejszych cywilnych osiedli izraelskich.
Decyzję ogłoszono w czasie wizyty Katza na terenach Strefy Gazy kontrolowanych przez izraelską armię. Minister finansów Bezalel Smotrich przekazał natomiast, że na rozbudowę dziesiątek izraelskich osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu przeznaczono 1,3 mld szekli, czyli około 318 mln funtów.
Według izraelskich mediów decyzja w tej sprawie została podjęta już wcześniej, ale przez pewien czas była utrzymywana w tajemnicy ze względu na spodziewany sprzeciw Stanów Zjednoczonych.
Krytyka ze strony organizacji i społeczności międzynarodowej
Plany izraelskiego rządu spotkały się z krytyką organizacji zajmujących się prawami człowieka. Biuro ONZ ds. praw człowieka na terytoriach palestyńskich stwierdziło w raporcie, że przemoc osadników jest elementem działań prowadzących do przejmowania ziemi.
"Przemoc osadników jest przemocą państwową" – napisano w raporcie.
Hagit Ofran z izraelskiej organizacji Peace Now przekazała, że na kilku terenach trwają już prace budowlane, a część nowych osiedli może zostać zasiedlona jeszcze przed październikowymi wyborami w Izraelu.
– Rząd prowadzi lekkomyślny wyścig przed wyborami, aby wykorzystać środki publiczne i stworzyć fakty dokonane – oceniła.
Izraelski dowódca chwali radykalnych osadników
Generał Avi Bluth, dowódca izraelskich sił na Zachodnim Brzegu, podczas spotkania z przedstawicielami radykalnych osiedli określanych jako "Farms Association" powiedział, że docenia ich działania i uważa ich za partnerów w kwestiach bezpieczeństwa.
Chodzi o społeczności, które według części organizacji są powiązane z przemocą wobec Palestyńczyków. Bluth sam wychował się w jednym z izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu.
Izrael kontroluje większość Strefy Gazy
Podczas odprawy dla ministra obrony wiceszef sztabu izraelskiej armii generał Tamir Yadai przekazał, że Izrael kontroluje obecnie około 65 proc. terytorium Strefy Gazy.
To więcej niż 53 proc. przewidziane w porozumieniu o zawieszeniu broni wynegocjowanym przy udziale prezydenta USA Donalda Trumpa.
Według izraelskiego dowódcy kontrola nad tak dużym obszarem jest dowodem zwycięstwa. Jego wypowiedź wzbudziła kontrowersje, ponieważ liczba ofiar po stronie palestyńskiej obejmuje również tysiące dzieci i osób cywilnych.
Izraelska armia przyznała wcześniej, że lista ofiar wojny przygotowana przez palestyńskie władze zdrowotne jest w dużej mierze zgodna ze stanem faktycznym. Obejmuje ona ponad 73 tys. osób zidentyfikowanych z imienia i nazwiska.
Spór o przyszłość Strefy Gazy
Israel Katz powiedział również, że dobrze czuje się, patrząc na tereny zniszczone podczas wojny, gdzie wcześniej znajdowały się palestyńskie domy i społeczności.
Jego słowa oraz plany dotyczące nowych placówek w Gazie wpisują się w szerszą debatę o przyszłości tego terytorium i losie jego mieszkańców po zakończeniu działań wojennych. Krytycy izraelskiego rządu oskarżają go o próbę trwałej zmiany sytuacji demograficznej i terytorialnej regionu.