aktualizacja 

"Fakty" TVN czekały z tym do końca. Pokazali, co noszą politycy PiS

402

Niedzielne wydanie "Faktów" zakończyło się prześmiewczym materiałem Macieja Mazura, w którym wbito szpilkę partii rządzącej. Nie obyło się też bez rykoszetu w stronę znanego polityka opozycji. O co chodzi?

"Fakty" TVN czekały z tym do końca. Pokazali, co noszą politycy PiS
W "Faktach" TVN pojawił się materiał o podpisanych kurtkach (fot. TVN)
Nikt już nie będzie mógł powiedzieć, że nie rozpoznał ministra czy premiera. Każdy teraz chodzi z napisem, kim jest. Opozycja szydzi, że te napisy przydadzą się im na spacerniaku. A ministrowie tłumaczą, że to taka promocja - tak ostatni materiał niedzielnych "Faktów" zapowiedział Piotr Marciniak. 

Wspomniane kurtki to temat, który bawi media społecznościowe od dobrego tygodnia. Wszystko zaczęło się od wizyty Marcina Horały w Gdyni. Dziennikarze i internauci zauważyli wtedy, że minister PiS ma spersonalizowaną kurtkę przeciwdeszczową z imieniem, nazwiskiem i pełnioną funkcją.

Zobacz także: Zobacz: Opozycja znajdzie sposób na PiS? Polityk PSL o wyborach

Twórca materiału w "Faktach" Maciej Mazur przypomniał rozmowę Horały w Radiu Zet, gdzie polityk mówił o tym, że swoją twarzą i nazwiskiem promuje Centralny Port Komunikacyjny. Nie mógł powstrzymać się od kpiny.

I na tym można by postawić kropkę, ale nie minęło kilka dni, a kurtki się rozmnożyły. Stanowisko pracy wypisano na służbowej odzieży premiera, wojewody śląskiego czy ministra infrastruktury. Jeden rzut oka i wiadomo, kto jest kim – skomentował Mazur.

Dostało się także Borysowi Budki. Widzowie najpierw zobaczyli tweet polityka PO, w którym napisał on, że kurtki to dobry pomysł. "Przynajmniej na spacerniaku się nie pozamieniają" – stwierdził Budka. Mazur szybko jednak przypomniał, że poseł… sam nosił podpisaną kurtkę podczas kampanii.

Być może nie zwrócił uwagi, że na swoim profilu społecznościowym sam zamieszczał zdjęcia w pięknym stroju organizacyjnym - szydził Mazur.

W materiale "Faktów" podano, że koszt spersonalizowanej kurtki to 301 zł i 78 gr. Na koniec można było ponownie usłyszeć Horałę, który przekonany jest, że "poziom dotarcia i ekwiwalent reklamowy to stopa zwrotu idąca w dziesiątki tysięcy procent".

To prawda, koszt niewielki, a jaka promocja. Czy też może raczej autopromocja –zakończył uszczypliwie Mazur.

W tym momencie na ekranie pojawił się pozujący do zdjęć w Gdyni, uśmiechnięty minister. Trudno o wymowniejszy obrazek.

Autor: KDH
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić