Z tym mierzyła się żona Wojciecha Kordy. Niezwykłe poświęcenie

3

W sobotę po długiej chorobie zmarł Wojciech Korda. Muzyk od dłuższego czasu był przykuty do łóżka i wymagał nieustannej opieki. Nad wszystkim czuwała jego ukochana żona Aldona. Nigdy nie narzekała i nie prosiła o pomoc.

Z tym mierzyła się żona Wojciecha Kordy. Niezwykłe poświęcenie
Na zdjęciu: Wojciech Korda (z prawej) (AKPA)

W sobotę Polskę obiegła informacja o śmierci Wojciecha Kordy. Muzyk od dłuższego czasu miał problemy ze zdrowiem. W 2015 roku jego stan drastycznie się pogorszył. Od tego momentu przeszedł sześć udarów, które doprowadziły do nieodwracalnych zmian w jego organizmie.

Wojtek cierpi na postępującą niewydolność oddechową w przebiegu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc i przewlekłego zespołu poudarowego. Ma cukrzycę i nadciśnienie tętnicze. Przebył tracheostomię. Chorobom towarzyszą także objawy zespołu parkinsonowskiego. Ponowne incydenty udarowe spowodowały postępujące spowolnienie psychoruchowe - mówił przed rokiem menedżer artysty Andrzej Pakuła, cytowany przez "Super Express".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Caroline Derpienski skromnie o sobie: "Jestem polską Paris Hilton"

Wojciech Korda mógł liczyć na wsparcie żony

W trudnej sytuacji Korda nie został sam. Opieką otoczyła go żona Aldona Korda.

Jego żona i jej syn z poprzedniego małżeństwa, Bartek, pełnią całodobowy dyżur - dodawał menedżer.

"SE" zauważa, że pani Aldona nigdy nie narzekała. Nie prosiła też o pomoc, choć taka jak najbardziej się pojawiała. Wojciecha Kordę wspierać próbowała Polska Fundacja Muzyczna.

Nieustanna opieka na pewno oznaczała wiele wyrzeczeń. Pani Aldona była jednak na to gotowa i w pełni poświęciła się ukochanemu małżonkowi.

Autor: MDO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić