Chwile grozy na pokładzie. Nie wypadły im maski tlenowe

Troje pasażerów lotu z Ibizy do Leeds najadło się strachu. Podczas awaryjnego schodzenia do lądowania, ich maski nie wypadły automatycznie. Nie pomogło wołanie obsługi.

Obraz
Źródło zdjęć: © Craig Sunter/Wikimedia CC BY-SA 2.0

Samolot leciał na wysokości ponad 9 kilometrów. Pilot powiedział, że są pewne problemy techniczne i trzeba szybko zejść na niższy pułap. Pasażerom wyskoczyły maski tlenowe. Jednak w jednym rzędzie się zablokowały.

Utknęły za panelem, który nie odpadł. Było nas troje w rzędzie. Nie pomagało naciskanie przycisku, który miał spuścić maski – mówi jeden z pechowców John Hatfield w rozmowie z gazettelive.co.uk.

Pasażerom nie pomogła obsługa. Wołali ich, ale ci siedzieli na swoich fotelach i szykowali się do awaryjnego lądowania. Pomogło dopiero ręczne wyrwanie panelu.

Zobacz też: Nieudana próba lądowania airbusa w czasie wichury w Birmingham

To jednak nie był koniec problemów pechowców. Kiedy samolot zniżył się do pułapu ok. 3 km, przestała działać klimatyzacja. Wtedy pasażerowie zaczęli jeszcze bardziej panikować.

Gorąc w kabinie był nie do zniesienia. Zaczynaliśmy się zastanawiać, czy udusimy się, czy ugotujemy – mówi John.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Samolot wylądował w Barcelonie. Zdaniem rzeczniczki linii Jet2, która obsługiwała ten lot, powodem awaryjnego posadzenia maszyny były drobne kłopoty techniczne. Twierdzi też, że z maskami było wszystko w porządku i tak po prostu działają.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie