REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone godzinę temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Piotr Mieśnik09.01.19 (13:15)

Czynny myśliwy: Nie ma możliwości odstrzelić tyle dzików, ile chce władza PiS

- To będzie masakra! - grzmią obrońcy praw zwierząt na wieść o zaplanowanym przez władze odstrzale nawet 210 tysięcy dzików. - Spokojnie, nic z tego nie będzie - studzi nastroje doświadczony myśliwy, z którym rozmawiała redakcja o2.pl. I tłumaczy dlaczego.
iStock.com

- Obserwując i uczestnicząc w dyskusjach grup łowieckich przewiduję, że nie będzie żadnych masakr- przekonuje pan Michał, członek jednego ze stołecznych kół łowieckich. - Myśliwi pójdą do lasu, żeby zameldować o realizacji polowania i... tyle. Jest duży opór przeciwko uczestnictwu w tym wydarzeniu. Pierwszy przykład z brzegu, to bunt koła łowieckiego w Szczecinku - dodaje.

Facebook.com
REKLAMA

Okazuje się jednak, że nie tylko przekonania i spojrzenie na myśliwski etos może pokrzyżować plany ministra rolnictwa. - Trzeba pamiętać, że takie polowanie zbiorowe to też duży koszt. Szacowałbym go na 1,5 - 2 tys. zł - mówi pan Michał.

iStock.com

Kół łowieckich na to nie stać

- Wynajęcie psów to minimum 500-700 zł. Plus dziesięciu naganiaczy razy 50-70 zł. Do tego dochodzą przygotowania, paliwo (bo objeżdża się łowisko), sprawdza gdzie jest zwierzyna, wywiesza tabliczki - wylicza. - Weźmy hipotetyczną sytuację: jedno polowanie w jednym obwodzie. Koło ma aktywnych około 40 osób i pięć obwodów po 7 tys. hektarów. To po prostu niewykonalne - przekonuje.

Przeciwko pomysłowi ministerstwa (a na zdrowie dzikom) przemawiają kolejne fakty. - Dziki nie siedzą przecież tylko w lesie- tłumaczy myśliwy. - Są na śródpolnych bagnach, trzcinowiskach, tam potrafią siedzieć watahy po 40 dzików, a tam nie organizuje się polowań zbiorowych. Są też dziki w podmiejskich lasach, jak na warszawskich Młocinach, są w okolicach Wisły. A to lasy miejskie, które nie są obwodami łowieckimi, nie ma tam polowań - naświetla kolejną słabą stronę ministerialnego pomysłu.

Co z terenami wyłączonymi?

Czy są jeszcze jakieś obszary wyłączone z polowań, na których i tak zagrożonych (ponoć) afrykańskim pomorem świń - dzików i tak nie będzie można odstrzelić? - Są jeszcze rezerwaty i prywatne ziemie, których właściciele uzyskali sądownie decyzję o wyłączenie terenów z działalności myśliwych. Znane są przypadki wyłączeń przez rolników nawet 300 hektarowych obszarów- tłumaczy łowczy.

- Podsumowując: nie ma opcji, żeby odstrzelić tyle dzików, ile życzy sobie PiS-owska władza. To po prostu głupi pomysł - ocenia pan Michał.

- A ile dzików udało się panu upolować w ostatnim czasie? - dopytujemy. - W całym zeszłym roku mam 5 dzików strzelonych na indywidualnych polowaniach - przyznaje pan Michał.

- Ale jest jeszcze ciekawsza statystyka: średnia Polskiego Związku Łowiectwa to... jeden dzik ustrzelony na 18 wyjść na łowisko - zamyka dyskusję.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij