Krokodyl musiał zginąć. Dopiero wtedy wypuścił opiekunkę ze szczęk

Krokodyl filipiński został zastrzelony w zoo w Zurychu. Zwierzę złapało w paszczę dłoń swojej opiekunki i nie chciało jej puścić. Zabicie krokodyla było jedynym sposobem, aby uratować kobietę.

Obraz
Źródło zdjęć: © iStock.com
Aldona Brauła

Dramat rozegrał się, gdy opiekunka weszła do zagrody krokodyla. Kobieta chciała tam posprzątać. Kiedy próbowała przesunąć krokodyla, zwierzę ją ugryzło i mocno zacisnęło zęby.

Krokodyl trzymał dłoń kobiety w uścisku przez kilka minut. Według szwajcarskiej gazety "Tages-Anzeiger" pracownicy zoo podjęli decyzję o zabiciu zwierzęcia, aby jak najszybciej uratować opiekunkę i nie dopuścić do odgryzienia jej ręki.

Kobieta została zabrana do szpitala. Z powodu odniesionych obrażeń musiała przejść operację. Szpital poinformował, że jej życiu nic nie zagraża.

Zobacz także: Transport tygrysów. Nagranie obiegło włoskie media

Dyrektor zoo w Zurychu, Alex Rubel, powiedział, że przyczyna agresywnego zachowania zwierzęcia nie została jeszcze ustalona. Dodał także, że to pierwszy taki przypadek w trakcie 30 lat jego pracy w ogrodzie zoologicznym.

Dobro naszego pracownika jest najważniejsze. Zastrzelenie zwierzęcia było jedynym sposobem na uwolnienie jej ręki – powiedział mężczyzna lokalnym mediom.

Krokodyl filipiński jest jednym z dwóch gatunków krokodyla występujących na Filipinach. Ma około 3 metrów długości, a jego pysk jest szerszy niż reszta ciała. Na wolności żyje zaledwie około 250 osobników.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przezdziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie