REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Cytaty dnia
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone 4 godziny temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Jan Muller12.12.17 (10:43)

Policja przesadziła, kobieta straciła dziecko. Pokazali, jak rażą prądem ciężarną

Prowadząca śledztwo w sprawie nadużywania przez policję paralizatorów agencja Reuters ujawniła dramatyczne wideo z użycia tasera na ciężarnej. 20-latka straciła dziecko. Choć to wydarzenie sprzed lat, na fali doniesień o policyjnej przemocy stało się centralnym punktem dziennikarskiego śledztwa.
Graeme Robertson /Getty Images

Martini Smith została porażona prądem przez strażników w areszcie w Columbus, stanie Ohio. Została zastrzymana pod zarzutem dźgnięcia nożem partnera, którego wcześniej oskarżała o bicie. Mundurowi kazali jej rozebrać się, zdjąć biżuterię i założyć więzienny drelich. Jednego nie mogła - nie umiała samodzielnie zdjąć srebrnego kolczyka z języka.

Strażnicy krzyczą, ona się męczy manewrując palcami w ustach. Bez powodzenia. Sztywnieją jej palce, denerwuje się. Tłumaczy policjantom, że dopiero co zostały jej zdjęte kajdanki, które krępowały jej ruchy przez poprzednie 6 godzin. Ręce miała skute za plecami.

REKLAMA

Porażę cię prądem, jeżeli go nie wyjmiesz - grozi strażnik i odmawia Smith, która prosi o papierowy ręcznik, by z jego pomocą wyciągnąć śliski kolczyk.

Pada kolejne ostrzeżenie, po czym 20-latka rażona jest prądem. Elektrody wbijają się w jej nagą klatę piersiową. Dziewczyna pada na betonową ścianę i podłogę. Próbuje złapać oddech, zakrywa się.

Czemu mi to robicie? Nikomu nie robiłam krzywdy, po prostu nie mogę go wyjąć - jęczy z bólu.

Po 5 dniach poroniła. O wydarzeniach sprzed lat opowiedziała dziennikarzom. W śledztwie z 2009 roku wszystkie oskarżenia wobec niej zostały wycofane. Chłopaka raniła w samoobronie, była niewinna. - Czuję się, jakby to było wczoraj - Smith opowiada o bólu po utracie dziecka. Nadużcie, jakiego wobec niej dopuściła się amerykańska policja, jest tylko jednym z setek udokumentowanych przypadków. Agencja Reuters twierdzi, że od roku 2000 z rąk policjantów i od paralizatora zginęły 104 zatrzymane i przebywające za kratami osoby. Choć ich sprawy trafiały przed sąd, tylko w przypadku 25 proc. przypadków uznano, że śmierć wywołało porażenie prądem. W innych winę zrzucano na wcześniejszy zły stan zdrowia zmarłego.

Zobacz także: Jak działa paralizator?

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij