"Aż nie wierzę". Wróciła z góralskiej karczmy. Zdjęcie paragonu
Sieć obiega zdjęcie paragonu za jedzenie w góralskiej karczmie. Uwagę autorki fotografii przykuła jedna pozycja. Obsługa doliczyła... 10 zł za tzw. czekadełko.
Ogromne poruszenie w przestrzeni internetowej wywołał paragon z góralskiej karczmy. Suma wyniosła 321 zł, a uwaga wszystkich skupiła się wyłącznie na jednej pozycji.
Chodzi o chleb ze smalcem z ogórkiem kiszonym w cenie 10 zł. Został on podany w formie tzw. czekadełka (niewielki, zwykle bezpłatny poczęstunek, np. słodycz lub przekąska, podawany klientowi, by umilić mu oczekiwanie na zamówienie).
Turystka była zdumiona, gdy uświadomiła sobie, że musiała zapłacić za czekadełko.
Muszę Wam to pokazać, bo aż nie wierzę. W jednej z góralskich karczm dostaliśmy czekadełko w postaci chleba ze smalcem i ogórkiem. Przeżyłam duże zaskoczenie, jak w domu zobaczyłam, że doliczyli nam to do rachunku Co o tym myślicie? Oczywiście 10 zł to nie majątek, ale nie o kwotę tu chodzi - czytamy we wpisie opublikowanym na "Furajedzenia - proste, zdrowe i smaczne przepisy".
Internauci aż się zagotowali. "Okropność"
W komentarzach rozpętała się burza. Mocnych słów nie brakuje. Tak brzmią najpopularniejsze opinie w tej sprawie:
"Nie zamawialiście czekadelka, więc to jest, jak sama nazwa mówi, "malutka przystawka", w czasie oczekiwania na potrawy z zamówienia. W restauracjach dostaje się troszkę chipsów, orzeszki, coś na zagryzkę przed daniem głównym, powinno być nieodpłatne, wstyd dla restauracji, manipulacja, wymuszenie zapłaty, okropność", "Tu nie chodzi o rachunek, tylko o czekadełko. A czekadełko powinno być za darmo. Moim zdaniem", "Szczerze mówiąc, dużo jadam po przeróżnych restauracjach mniejszych i większych i nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Jeśli było jakieś czekadełko podawane, a niezamawiane przez nas, to nigdy go na paragonie później nie było", "Okropne, nieeleganckie tak jakoś", "Ceny uważam za normalne, a to, że doliczyli chleb ze smalcem, to niefajne, bo nikt tego nie zamawiał" - czytamy.