Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
MDO
|

Paraliż w Biedronce? Kasjerzy grożą, że odejdą

51
Podziel się:

Pracownicy Biedronki stawiają ultimatum - chcą zarabiać więcej. Kasjerzy oczekują podwyżek pensji o co najmniej 500 zł. Jeżeli ich oczekiwania nie zostaną zaspokojone, to mogą nawet odejść z pracy.

Paraliż w Biedronce? Kasjerzy grożą, że odejdą
Zdjęcie poglądowe (Getty Images, SOPA Images)

Wielu pracowników Biedronki uważa, że ich praca w sieci nie jest właściwie wynagradzana. Inflacja i drożyzna sprawiają, że zatrudnieni w popularnej sieci oczekują podwyżek. W ich imieniu występują związkowcy.

Portal dlahandlu.pl donosi, że trzy związki zawodowe miały wysłać do zarządu Jeronimo Martins Polska wniosek o wzrost wysokości wynagrodzeń. Związkowcy zwracają uwagę m.in. na kilkunastoprocentową inflację. Przy braku podwyżek powoduje ona niezadowolenie i niepokój wśród pracowników.

Związkowcy zauważają też dużą rotację pracowników i brak pozytywnego bodźca finansowego. Jednocześnie apelują o wzrost wynagrodzenia zasadniczego dla każdego pracownika JMP o 500 zł netto, czyli "na rękę".

Pracownicy Biedronki ostrzegają, że jeśli ich postulaty nie spotkają się z reakcją władz sieci, mogą odejść z pracy.

Ile wynoszą zarobki w Biedronce?

Aktualnie pensja na stanowisko sprzedawca-kasjer w Biedronce wynosi 3460-4090 zł brutto miesięcznie w pierwszym roku pracy. Pracownik sklepu lub kasjer zarabia początkowo od 3400-3940 zł brutto.

Starszy sprzedawca-kasjer może zrobić od 3460 do 4090 zł brutto miesięcznie. Zastępca kierownika zgarnia początkowo od 3950 do 5700 zł brutto, a miesięczna wypłata kierownika Biedronki waha się w granicach od 5100 do 7840 zł brutto na początek - podaje "Super Express".

Zobacz także: Biedronki otwarte w niedzielę? Wiceminister zapowiada kontrole
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(51)
WHTM
2 miesiące temu
Myślałem , że mają dodatek , za denuncjowanie ochronie i innym z ich układu , klientów i ich inwigilowanie w miejscu zamieszkania .
wert
2 miesiące temu
Ile !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 2300 na rękę , tyle się zarabia !!!!!!!!! Ale to norma na tym portalu ,kłamstwa ,manipulacja itd..
Alex
2 miesiące temu
Jak odejdą to przynajmniej kasy będą wolne i kolejek nie będzie na pół sklepu! Dziś byłem 5 kas jedna czynna praktykantka na kasie. Towar zostawiłem wyszedłem!
Belfer
2 miesiące temu
Wcześniej w artykule o zarobkach nauczycieli- 3079 brutto i to nie jest za 18 godzin jakby niektórzy chcieli.
Kasjerka
2 miesiące temu
I znów piszecie bzdury i kłamstwa żadna kasjerka nie chce odejść ale podwyżka mile widziana
123123333
2 miesiące temu
kasy samoobsługowe bedą lepsze szybsze....i bez zbednych pytan karta biedronki jesst >?
zenek
2 miesiące temu
JA KORZYSTAM TYLO Z KAS SAMOOBSŁUGOWYCH..
pl.
2 miesiące temu
Masowy dodruk złotego Skąd bank centralny bierze pieniądze? Drukuje, zarazem... nie chcąc, żeby tak to nazywać. - Nastąpi przejściowa kreacja pieniądza, zwiększenie bilansu - NBP nie chce tego tak nazywać, bo budżet za kilka lat odda te pieniądze, jak zapadną obligacje.
economy
2 miesiące temu
Inflacja często opisywana jest jako ukryta forma opodatkowania. Rząd wywołuje ją drukując pieniądze, więc choć formalnie stawki podatków nie rosną, to zamiast tego rosną ceny. Pusty pieniądz zwiększa popyt na towary, ale nie nadąża za nim wzrost podaży. 100 mld zł dodrukowane Od 19 marca do końca czerwca NBP za dodrukowane pieniądze skupił obligacje skarbowe za 50,8 mld zł oraz obligacje BGK i PFR za 45,4 mld zł. I tyle właśnie pieniędzy przybyło w obiegu. Żeby nie być gołosłownym, od lutego do maja według danych NBP podaż pieniądza M3 wzrosła o aż 139 mld zł, czyli o 8,8 proc., z czego ilość pieniądza gotówkowego w obiegu przyrosła o 53 mld zł (+23 proc.). I to wszystko przy prawie pewnym spadku gospodarki. Innymi słowy gospodarka produkuje mniej, a pieniądza jest na rynku coraz więcej. Nowy pieniądz nie ma pokrycia w realnych zmianach ekonomicznych, więc działa inflacyjnie.
observer
2 miesiące temu
Wyhodowaliśmy w Polsce własną uporczywie wysoką inflację – mówi w rozmowie z Business Insiderem. Tego zdania jest zresztą większość ekonomistów. W Polsce rośnie ciągle pensja minimalna, rosną wydatki na cele socjalne, długo mieliśmy ostrożną politykę wobec stóp procentowych. Z jednej strony nakręciło to inflację do obecnych poziomów. Z drugiej, jak podkreśla Benecki, przez to wszystko nie ma za bardzo jak teraz walczyć ze wzrostem cen. – Będziemy musieli długo "sprzątać po inflacji", utrzymując zbyt wysokie stopy na dużo wyższym poziomie niż kraje bogatsze, które przecież chcemy gonić – mówi ekspert ING. Ceny będą rosnąć coraz szybciej, a pensje już niekoniecznie. Może się zwiększyć bezrobocie. Słowem – Polacy będą coraz biedniejsi.
pl.
2 miesiące temu
Rząd w piątek pokazał statystyki, które stosunkowo rzadko są prezentowane przez Główny Urząd Statystyczny. Wszystko po to, by pokazać, jak bardzo korzystny jest Polski Ład. Przy okazji wyszło na jaw, że 2,6 mln Polaków zarabia poniżej tegorocznej płacy minimalnej, a nawet blisko 70 proc. z nas może pomarzyć o tym, co GUS nazywa "średnią krajową".
GOŚĆ
2 miesiące temu
Chyba pójdą do żabki za 1300 pracować niech nie rżną głupa nie mając żadnego wykształcenia.
pl.
2 miesiące temu
W 2020 r. odnotowano wzrost odsetka osób skrajnie ubogich z ok. 4% osób w 2019 r. do ok. 5% przy wyraźnym spadku poziomu wydatków gospodarstw domowych. Pogorszenie się sytuacji materialnej części gospodarstw domowych i wzrost ubóstwa skrajnego w Polsce 2 mln Polaków ma 640 zł miesięcznie. Wielu pracuje, a i tak żyje w biedzie 1,93 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie, co oznacza, że nie stać ich na zaspokojenie podstawowych potrzeb: kupno pożywienia, butów, nie mówiąc już o ogrzewaniu. Muszą wybierać.
observer
2 miesiące temu
Rząd oszukuje społeczeństwo. Inflację podlewa benzyną – mówi ekonomista dr Sławomir Dudek Przed wyborami rząd chce w dwa lata (2022-2023) zwiększyć bieżące wydatki (bez inwestycji) o 22 proc. Nie mówi jednak, skąd weźmie na to pieniądze. A skądś musi, bo swoich nie ma. Jednak przeciętny wyborca ma wrażenie, że rząd mu coś daje. Przez polityczną propagandę bardzo ciężko będzie się wyrwać z tej populistycznej pułapki – twierdzi dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, który finansami publicznymi w Ministerstwie Finansów zajmował się ponad 20 lat
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić