Rekordowa emerytura Joe Bidena. Więcej niż pensja prezydenta USA
New York Post ekspert wyliczył, że emerytura Joe Bidena wynosi 417 tys. dol. (ok. 1,5 mln zł) rocznie. To najwyższe świadczenie w historii byłych prezydentów USA i więcej niż prezydencka pensja.
Najważniejsze informacje
- Według analizy National Taxpayers Union Foundation, Biden pobiera łącznie ok. 417 tys. dol. rocznie z dwóch funduszy.
- Składają się na to świadczenia z systemu dla senatorów/VP oraz emerytura prezydencka równa pensji sekretarza gabinetu.
- W Kongresie leży projekt ograniczający prezydenckie świadczenia i dodatki do 200 tys. dol. rocznie.
W analizie opisanej przez "NYPost" podano, że były prezydent USA Joe Biden ma otrzymywać najwyższą w historii prezydencką emeryturę finansowaną z podatków. Wyliczenia wiceprezesa National Taxpayers Union Foundation, Demiana Brady’ego, wskazują, że Biden dostaje ok. 417 tys. dol. rocznie. Autor podkreśla, że to więcej niż standardowa roczna pensja urzędującego prezydenta.
Kluczowe jest połączenie dwóch źródeł: świadczenia z federalnego systemu emerytalnego dla byłych członków Kongresu i wiceprezydentów (CSRS) oraz emerytury przysługującej byłym prezydentom na mocy Former Presidents Act z 1958 roku. - To dość niezwykłe, wręcz niespotykane w historii, aby mieć tak wysoką emeryturę – powiedział Brady w wywiadzie dla "The Post".
Nowa era w geopolityce. Ekspert wskazał na upadek prymatu
Szacunkowa roczna suma jest dwukrotnie wyższa od tego, co otrzymał były szef Bidena, Barack Obama, po opuszczeniu Białego Domu i o 17 tys. dolarów wyższa od rocznej pensji prezydenckiej Bidena wynoszącej 400 tys. dolarów. To efekt "wyjątkowej sytuacji" Bidena jako byłego senatora, wiceprezydenta i prezydenta, a taka ścieżka kariery pozwoliła mu wykorzystać "lukę prawną" umożliwiającą mu dostęp do wielu funduszy emerytalnych finansowanych przez podatników.
Biden zarabia na emeryturze więcej, niż dostaje obecny prezydent - ocenił ekspert z National Taxpayers Union Foundation.
Dodatkowe przywileje po prezydenturze
Former Presidents Act obejmuje nie tylko emerytury, ale też pakiet świadczeń: finansowanie biura, personelu i sprzętu. General Services Administration w planie na rok fiskalny 2026 przewidziała dla Bidena ponad 1,5 mln dol., z czego 727 tys. dol. na samą powierzchnię biurową. Brady zwraca uwagę na brak ustawowego limitu czynszu i metrażu wynajmowanych przestrzeni.
Kongres powinien się nad tym zastanowić, aby zapobiec tak wygórowanym kwotom emerytur w przyszłości - stwierdził Brady, cytowany przez "New York Post".
Presja na zmiany w prawie
W amerykańskim Kongresie pojawił się projekt ograniczający prezydenckie świadczenia. Senator Joni Ernst zaproponowała Presidential Allowance Modernization Act (Ustawa o modernizacji świadczeń prezydenckich), który zakłada limit emerytury dla byłych prezydentów do 200 tys. dol. oraz cięcie dodatków, m.in. na biura, personel i podróże. Podobna ustawa przeszła w 2016 r. przez Kongres, ale została zawetowana przez Baracka Obamę. Brady ocenia, że przypadek Bidena jest wyjątkowy, ale pokazuje potrzebę reform.
W materiale przytoczono również przykłady z Kapitolu. Zgodnie z prawem federalnym członkowie Kongresu nabywają prawo do emerytury po pięciu pełnych latach służby, co kosztuje podatników ok. 38 mln dol. rocznie. Wskazano, że Marjorie Taylor Greene osiągnęła właśnie minimalny staż uprawniający do świadczenia w wysokości 8717 dolarów rocznie. Świadczenie emerytalne Greene jest niskie w porównaniu z szacowanymi 107 860 dolarami rocznie, które wieloletnia kongresmenka Nancy Pelosi (demokratka z Kalifornii) otrzyma po opuszczeniu Kongresu w 2027 r.