Dokarmianie dzików i dzikich zwierząt. Oto co sądzą Polacy

Większość Polaków opowiada się za prawnym zakazem dokarmiania dzikich zwierząt – wynika z badania panelu Ariadna przeprowadzonego dla o2.pl. Temat nabiera znaczenia w związku z rosnącą liczbą dzików w miastach, m.in. w Warszawie i Otwocku, gdzie samorządy szukają sposobów na ograniczenie problemu.

Polacy są za zakazem dokarmiania dzików.Polacy są za zakazem dokarmiania dzików.
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, o2.pl
Mateusz Kaluga

Jak wynika z badania panelu Ariadna na zlecenie portalu o2.pl, Polacy twierdzą, że dokarmianie dzikich zwierząt, w tym dzików, powinno być prawnie zakazane i karane.

Odpowiedzi "zdecydowanie tak" udzieliło 32 proc. respondentów, a "raczej tak" 28 proc. Odpowiedzi "raczej nie" lub "zdecydowanie nie" udzieliło odpowiednio 11 i 7 proc. ankietowanych. "Nie wiem/trudno powiedzieć" padło w przypadku 22 proc. pytanych.

Badanie panelu Ariadna zostało przeprowadzone w czerwcu 2026 na próbie 1040 dorosłych osób.

Badanie panelu Ariadna.
Badanie panelu Ariadna. © o2.pl

Dziki w Warszawie i Otwocku

Dziki są coraz częściej widoczne w Warszawie oraz okolicznych miastach. Pod koniec czerwca w sieci popularne było nagranie ze stolicy, na którym klienci Żabki dokarmiali rodzinę dzików.

W Warszawie dziki wchodzą na place zabaw, blokują torowiska i nie tylko. W kwietniu uśmiercono na oczach dzieci siedem z nich. Lasy Miejskie twierdziły, że odstąpiono od przepędzenia dzików ze względu na potencjalne zagrożenia w ruchu drogowym. Zastosowano aplikator pneumatyczny umożliwiający podanie środka farmakologicznego.

Podobny problem występuje m.in. w Otwocku. Mieszkańcy twierdzą, że dziki potrafią gonić idące do szkoły dzieci. Podobne historie można usłyszeć w wielu innych polskich miastach i miejscowościach.

Odstrzał dzików w Otwocku

Jak się okazuje, miasto Otwock otrzymało decyzję od starosty na odstrzał redukcyjny dzików. Obecnie analizuje ją kancelaria prawna.

- Chcemy jak najszybciej podjąć czynności. Jeśli sytuacja i opinia kancelarii prawnej będą jednoznaczne, że jedynym rozwiązaniem jest odstrzał redukcyjny dzików, to oczywiście takie kroki będą podjęte. Natomiast na tym etapie jest to w trakcie rozpatrywania - informuje "Fakt" Karolina Wojnicz, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej.

Duża liczba dzików w mieście wynika z łatwego dostępu do pokarmu (niezabezpieczone resztki pokarmu, dokarmianie przez mieszkańców), braku naturalnych wrogów oraz doskonałych warunków do schronienia - mówi w rozmowie z o2.pl Róża Brytan, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Celestynów.

Przypomnijmy, obecne przepisy nie pozwalają na relokację dzików ze względu na zagrożenie ASF, czyli Afrykańskim Pomorem Świń (to wysoce zaraźliwa i śmiertelna choroba wirusowa dotykająca świnie domowe oraz dziki).

Róża Brytan dodaje, że w ostatnim czasie wzrosła liczba zgłoszeń dot. występowania dzików, szczególnie na terenie miast. I zapewnia, że ewentualnego odstrzału w ramach polowań dokonują koła łowieckie w odległości 150 m od zabudowań mieszkalnych.

- Populacją dzików trzeba zarządzać tak, by miały szansę do egzystencji w mieście. Dziki mogą sprawiać problem, ale dożyliśmy takich czasów, gdy stały się zwierzętami miejskimi. Wytworzyły specjalne zachowania, tolerują nas. Nie starajmy się ich udomowić. To idzie w złym kierunku. Trzeba edukować społeczeństwo - uważa dr hab. inż. Marek Wajdzik, profesor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

Wybrane dla Ciebie