Atak USA na Wenezuelę. Co to oznacza dla Rosji?
Według eksperta ds. międzynarodowych Bartłomieja Kota, militarna interwencja USA w Wenezueli to sygnał dla Rosji o granicach amerykańskich wpływów. Jak podaje "Fakt", Kreml nie pozostanie obojętny na te wydarzenia.
Najważniejsze informacje
- USA przeprowadziły interwencję wojskową w Wenezueli.
- Głównym celem było osłabienie wpływów Rosji i Chin w regionie.
- Działania USA budzą kontrowersje prawne na arenie międzynarodowej.
Sobotnie ataki USA obejmowały cele w Caracas oraz w innych miastach Wenezueli.
W wyniku operacji pojmano Nicolasa Maduro oraz jego żonę, Cilię Flores. Para została oskarżona o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem i będzie sądzona w Nowym Jorku - oświadczyła w sobotę prokuratorka generalna USA Pam Bondi.
Ekspert ds. międzynarodowych Bartłomiej Kot w rozmowie z "Faktem" zwraca uwagę, że krok ten może oznaczać dla Rosji i innych światowych mocarstw sygnał o wyraźnym stanowisku USA.
Chaos w Wenezueli. Mieszkańcy szturmują supermarkety
Kreml może propagandowo na krótką metę wykorzystywać atak USA na Wenezuelę, ale w dłuższej perspektywie widać, że Stany Zjednoczone po raz kolejny po Syrii oraz Iranie jawnie pokazują, że mają możliwości przeciwdziałania interesom rosyjskim na świecie, a sojusznicy Kremla nie mogą liczyć na wsparcie, jeśli działają przeciwko Waszyngtonowi -tłumaczy w "Fakcie" ekspert.
Jego zdaniem "liberalny ład międzynarodowy nie wydaje się już być adekwatny do opisywania sytuacji na świecie". Według Kota, świat zmierza ku modelowi, w którym mocarstwa dbają o swoje interesy, wykorzystując siłę. Zwraca uwagę, że interwencja w Wenezueli jest częścią nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, która ma na celu eliminację wpływów zewnętrznych z zachodniej hemisfery.
W Caracas chodziło o wpływy Rosjan i Chińczyków. Skuteczna operacja amerykańska była pokazem siły Waszyngtonu, jednak długofalowy sukces zdefiniuje to, czy uda się ochronić Wenezuelę przez destrukcję struktur państwowych i wojna domowa - dodał Kot.
Działania USA w Wenezueli rodzą również pytania o podstawy prawne tych czynności. Geoffrey Robertson, prawnik i były prezes Specjalnego Trybunału ONZ ocenia wydarzenia jako naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych, zauważając, że Stany Zjednoczone "dopuściły się agresji, którą trybunał w Norymberdze określił jako zbrodnię najwyższą, najgorszą ze wszystkich".
Brak oficjalnych dowodów na zagrożenie ze strony Wenezueli jako argumentu dla samoobrony USA zauważa również Susan Breau, ekspertka ds. prawa międzynarodowego. Podkreśla ona, że jedyną możliwą podstawą dla takiej interwencji byłaby rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, której brak.
Nikt ze strony amerykańskiej nie sugerował, by armia Wenezueli zamierzała zaatakować Stany Zjednoczone - podsumowuje Robertson.
Planowana akcja od lata
Według informacji CNN, już latem 2025 roku amerykańska agencja wywiadowcza CIA potajemnie umieściła w Wenezueli niewielki zespół, którego zadaniem było śledzenie lokalizacji ruchów prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro. Ze źródeł, do których dotarła amerykańska stacja wynika, że działania te walnie przyczyniły się do zakończonej sukcesem operacji zatrzymania dyktatora.