"Atomowi. Testy nuklearne na ludziach". Fragment książki
Widzieli wybuchy bomb atomowych dużo silniejszych niż te, które obróciły w pył Hiroszimę i Nagasaki. Przez dekady nie mogli o tym mówić. Teraz mogą. 11 marca do sprzedaży trafi książka "Atomowi. Testy nuklearne na ludziach", autorstwa Łukasza Dynowskiego, dziennikarza o2.pl i Wirtualnej Polski.
Łukasz Dynowski dotarł do ostatnich żyjących weteranów atomowych - uczestników testów nuklearnych przeprowadzanych przez USA i Wielką Brytanię podczas zimnej wojny. Rozmawia też z potomkami żołnierzy, którzy nie dożyli starości. Zabrali do grobu wielką tajemnicę - o tym, co widzieli na pustyni czy na środku oceanu, bo w takich miejscach odbywały się testy, nikomu nie powiedzieli, nawet własnym dzieciom.
Jak to jest poczuć siłę wybuchu nuklearnego na własnej skórze? Co ludzie, którzy byli blisko eksplozji, sądzą o bombie atomowej dzisiaj - jest potrzebna czy nie?
Na te i wiele innych pytań odpowiadają w książce, w której ich osobiste relacje mieszają się z wielką historią - ze słynnym listem Alberta Einsteina do prezydenta USA, z Projektem Manhattan, bombardowaniami Japonii czy wreszcie kryzysem kubańskim, kiedy nad światem zawisło widmo wojny nuklearnej.
Fragment książki "Atomowi. Testy nuklearne na ludziach" Łukasza Dynowskiego:
– Liczniki Geigera szaleją bez opamiętania. Jeszcze przed chwilą siedziałem w okopie. Przede mną stoi porucznik. Patrzę na niego, a on się modli. Nie wie, tak samo jak my, co się dokładnie wydarzy.
- Powiedziano nam tylko, że będą odliczać od dziesięciu do jednego. I że kiedy usłyszymy "jeden", to żebyśmy oparli się o ścianę okopu znajdującą się bliżej wybuchu. No więc liczą. Dziesięć, dziewięć… Jeden – opieramy się. Zero – słyszę trzy krótkie kliknięcia, klik, klik, klik. I wtedy to światło. Tak jasne… Nie da się tego opisać. Oślepiające. Mieliśmy siedzieć w okopie, dopóki fala uderzeniowa nie przejdzie nad nami i nie wróci.
- Kiedy już wyszliśmy, to go zobaczyliśmy. Grzyba atomowego. I wielką kulę ognia. Liczniki Geigera mają dowódcy. Ciągle klik, klik – szybko, coraz szybciej – klik, klik, klik, klik! – opowiada Alex Partezana. – Nagle dźwięk gwizdka – sygnał, że nadeszła pora. Czas ruszać. Wielka, ciemna chmura i gigantyczne płomienie. I my mamy tam iść – właśnie tam, do strefy zero. Do grzyba. Co zrobić, to wojsko. Pada rozkaz, trzeba wykonać, więc idziemy. 10 metrów, 20, 30… Kula ognia rośnie i rośnie, jesteśmy coraz bliżej. Klik, klik, klik, klik, klik! Po 90 metrach liczniki Geigera już kompletnie wariują, nagle znowu gwizdek. Stop!
Alex Partezana miał wtedy 22 lata. Słów dowódcy, które padły kilka miesięcy wcześniej, nigdy nie zapomni. "Udacie się na test".
Partezana i jego koledzy popatrzyli po sobie. Oczywiste pytanie – co za test? I odpowiedź, która runęła na nich jak grom z jasnego nieba: test bomby atomowej.
Alexowi nie bardzo się to widziało. Nie wiedział co prawda za wiele o bombie atomowej. Nikt wtedy nie wiedział. Ale wszyscy słyszeli o tym, co się stało w Hiroszimie i Nagasaki.
O czym dokładnie?
Może o napromieniowanych ludziach wymiotujących na ulicy.
Może o tych, z których skóra schodziła płatami i zwisała z rąk i nóg, odsłaniając kości, a potem opadała na ziemię i na skutek kurczenia się włókien kolagenowych i elastynowych zwijała się w upiornie wyglądające rulony.
O tych, którym jelita wychodziły na zewnątrz.
O ludziach "już nie z tego świata" – którzy będą żyć jeszcze godziny, może minuty, a spędzą je, leżąc w agonii, poparzeni, z trudem łapiąc oddech.
O jęku, który wydobywał się z ich ust – "wody, wody".
Albo o setkach zwęglonych ciał, całkowicie czarnych "z wyjątkiem szczerzących się białych zębów".
Możliwe, że wiedzieli tylko o statystyce: 90 tysięcy ofiar śmiertelnych w Hiroszimie, może 166 tysięcy, a może coś pomiędzy – 100, 120 albo i 150 tysięcy. A także 60 tysięcy ofiar śmiertelnych w Nagasaki, może 80 tysięcy, może 72, może 78.
Rozbieżność w szacunkach jest duża, ale czy zginęło 150 tysięcy, czy 246 tysięcy ludzi, czy nawet więcej – co za różnica? Niemiecki pisarz Kurt Tucholsky zajrzał kiedyś w głąb ludzkiej duszy i wydobył z jej mroków myśl jak ulał pasującą i do niepohamowanej grozy bomby, i do grozy wszystkich wojen, które budzą przerażenie, ale już po kilku tygodniach, kiedy oczy przyzwyczają się do ciemności tego świata, zaczynają męczyć i nużyć, przynajmniej dalekich odbiorców, którzy wypatrują już czegoś nowego i gdzie indziej, jakichś innych dramatów. Napisał: "Śmierć jednego człowieka to katastrofa. Śmierć 100 tysięcy: to statystyka!".
Premiera książki "Atomowi. Testy nuklearne na ludziach" (Wydawnictwo Agora) będzie miała miejsce 11 marca 2026 r.