Awantura na kąpielisku. Nie mówisz po niemiecku? Nie wejdziesz

Zasady obowiązujące na popularnym kąpielisku Heidesee w Niemczech wywołały skandal. Operator obiektu wprowadził kontrolę przy wejściu, która miała ograniczać dostęp osobom nieposługującym się językiem niemieckim na poziomie pozwalającym zrozumieć komunikaty bezpieczeństwa. Sprawa wywołała reakcję władz miasta i organizacji zajmujących się przeciwdziałaniem dyskryminacji.

Kontrola języka na wejściu. Miasto domaga się zmianKontrola języka na wejściu. Miasto domaga się zmian
Źródło zdjęć: © Facebook | Heidesee- Holdorf
Danuta Pałęga

Heidesee to naturalne kąpielisko utworzone na terenie dawnej kopalni odkrywkowej. Jak podaje brytyjski dziennik The Guardian, zarządzający obiektem tłumaczył nowe zasady względami bezpieczeństwa. Według kierownika kąpieliska Mathiasa Nobla wcześniej dochodziło do sytuacji, w których część odwiedzających nie stosowała się do regulaminu oraz nie reagowała na komunikaty ratowników nadawane przez głośniki.

Operator argumentował, że jako osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo nie może ignorować ryzyka. Zwracał też uwagę, że jezioro różni się od klasycznego basenu – ma większą głębokość i strome zejścia do wody.

Miasto: zakaz jest nieproporcjonalny

Władze Halle uznały jednak takie rozwiązanie za zbyt daleko idące i zażądały wycofania ograniczeń. Miasto podkreśliło, że publiczny charakter kąpieliska nie może być ograniczany poprzez tworzenie zasad, które w praktyce wykluczają całe grupy mieszkańców lub odwiedzających.

Do sprawy włączyła się również krajowa agencja antydyskryminacyjna, która nie wyklucza podjęcia działań prawnych. Jej przedstawiciele wskazywali, że podobne wymagania wobec turystów za granicą mogłyby zostać odebrane jako niedopuszczalne.

Ratownicy proponują inne rozwiązania

Krytycznie do decyzji odniosło się także niemieckie stowarzyszenie ratownictwa wodnego DLRG. Jak informuje The Guardian, władze miasta zaproponowały alternatywne sposoby poprawy bezpieczeństwa – między innymi stosowanie czytelnych piktogramów oraz przygotowanie komunikatów w kilku językach. Zdaniem urzędników takie rozwiązania mogłyby zwiększyć skuteczność przekazu bez ryzyka wykluczania części odwiedzających.

Spór szybko stał się tematem politycznym

Sprawa odbiła się szerokim echem również poza samym kąpieliskiem. Temat został podjęty przez skrajnie prawicową partię Alternatywa dla Niemiec (AfD), która wykorzystała go w narracji dotyczącej bezpieczeństwa i polityki migracyjnej.

Dyskusja zbiegła się w czasie z kampanią wyborczą w landzie Saksonia-Anhalt, gdzie wybory mają odbyć się we wrześniu. Sam operator kąpieliska odrzuca zarzuty o ksenofobię i podkreśla, że jego działania miały dotyczyć wyłącznie kwestii bezpieczeństwa osób korzystających z jeziora.

Wybrane dla Ciebie