Na miejscu emocje szybko dają o sobie znać. Z jednej strony przekonanie, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Z drugiej – stanowcze żądanie dokumentów i wytyczenia granicy przez geodetę.
"Niech teraz weźmie geodetę i pokaże paliki trwałe, skąd bierze punkt odniesienia" – mówi jeden z mężczyzn. Padają argumenty o wcześniejszych ustaleniach, zgodach i braku podpisów. Wspominane są dawne sytuacje, wzajemne pretensje i poczucie niesprawiedliwości.
Nagle padają przekleństwa
Policjanci próbują uporządkować chaotyczną wymianę zdań. Pytają o relacje między sąsiadami, o wcześniejsze ustalenia, o to, czy rzeczywiście doszło do naruszenia granicy. Z pozoru spokojna rozmowa momentami przybiera ostrzejszy ton. "Ja nie krzyczę, tylko mówię normalnie" – zapewnia jedna ze stron, choć napięcie wyraźnie rośnie.
Kamera rejestruje każdy szczegół: wskazywanie palików, pokazywanie punktów odniesienia, próby udowodnienia swojej racji. Padają słowa o zgodzie, której rzekomo nie było, o pieniądzach, o wcześniejszych przysługach i o "wąskim wjeździe", który do dziś budzi emocje. W pewnym momencie funkcjonariusz uspokaja jednego z mężczyzn: "Panie kochany, pięć wdechów".
Czy konflikt uda się zażegnać na miejscu? Czy potrzebna będzie opinia specjalisty i formalne rozstrzygnięcie? Sprawdźcie w najnowszym fragmencie "Policjantów z sąsiedztwa". Zobacz więcej w Telewizji WP.