Bałtyk dusi się bez tlenu. Przerażający widok na niemieckich plażach

Tysiące martwych ryb pojawiły się na plażach nad Bałtykiem w okolicach Rostocku. Jak informuje niemiecki portal mdr.de, przyczyną masowego śnięcia jest brak tlenu w wodzie spowodowany tzw. upwellingiem. To kolejny niepokojący sygnał pogarszającego się stanu Bałtyku.

Tysiące martwych ryb na plażach w okolicach RostockuTysiące martwych ryb na plażach w okolicach Rostocku
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons
Danuta Pałęga

Jak podaje niemiecki portal mdr.de, w miniony weekend na plażach położonych zarówno na wschód, jak i na zachód od Rostocku znaleziono tysiące martwych ryb. Wśród nich dominowały płastugi – flądry i gładzice – ale były też dorsze. Zwierzęta zostały wyrzucone na brzeg w dużych ilościach, tworząc niepokojące skupiska. Władze lokalne natychmiast zakazały połowu ryb w tym rejonie i zaapelowały do plażowiczów o ostrożność przy wchodzeniu do wody.

Sytuacja nie ogranicza się jedynie do tego, co widać na powierzchni. Jak informuje mdr.de, również nurkowie donoszą o masowych padnięciach ryb na dnie morskim. W niektórych miejscach dno Bałtyku jest wręcz pokryte martwymi zwierzętami.

Dramatyczna konsekwencja zjawiska upwellingu

Za masowym śnięciem ryb stoi zjawisko znane jako upwelling – wyjaśnia portal mdr.de. To proces, w którym południowo-wschodnie wiatry wypychają ciepłą wodę znad powierzchni morza, a jej miejsce zajmuje zimna woda z głębszych warstw. Problem w tym, że głębiny Bałtyku są bardzo ubogie w tlen. Kiedy dochodzi do ich wynurzenia, tlen w niższych warstwach nie wystarcza do podtrzymania życia organizmów wodnych, zwłaszcza tych mniej ruchliwych, które żyją tuż przy dnie.

Jak mówi Christopher Zimmermann, dyrektor Instytutu Rybołówstwa Bałtyckiego w Thünen, cytowany przez mdr.de – ryby dosłownie się duszą, nie mając możliwości ucieczki. Szczególnie wrażliwe są gatunki przydenne, takie jak dorsze i płastugi. Według eksperta tak duże i jednoczesne śnięcie ryb to zjawisko rzadkie, choć w ostatnich latach pojawia się coraz częściej.

Dziedzictwo zanieczyszczeń i zmiany klimatu

Za pogłębiający się problem odpowiadają nie tylko naturalne zjawiska pogodowe, ale przede wszystkim człowiek. Jak podkreśla mdr.de, od dekad do Morza Bałtyckiego trafiają ogromne ilości azotu i fosforanów – głównie z nawozów wykorzystywanych w rolnictwie w całym regionie. Te substancje działają jak nawóz, wspierając intensywny rozwój glonów. Kiedy obumierają, ich rozkład pochłania ogromne ilości tlenu, co prowadzi do jego deficytu przy dnie.

Eksperci mówią o tzw. efekcie dziedzictwa – nawet gdyby dziś całkowicie zaprzestać stosowania nawozów i ograniczyć emisję zanieczyszczeń, problem pozostałby aktualny przez wiele lat. Zmiany klimatu tylko pogarszają sytuację: cieplejsza woda ma mniejszą zdolność wiązania tlenu, a warstwy beztlenowe rozciągają się na coraz większe obszary i na dłuższy czas.

Bałtyk traci równowagę. Ekosystem na granicy

Martwe ryby na plażach są tylko symbolem głębszego problemu. Jak podaje mdr.de, coraz większe fragmenty dna Bałtyku stają się niezdatne do życia – zarówno dla ryb, jak i dla innych organizmów wodnych. Przez wiele miesięcy niektóre obszary są całkowicie wyłączone z naturalnego obiegu, a ryby nie mają tam ani siedlisk, ani źródeł pożywienia.

Szczególnie trudna sytuacja dotyczy dorszy, których populacja już wcześniej była w dramatycznym stanie. Ukierunkowane połowy tego gatunku są obecnie całkowicie zakazane, a połowy śledzi zostały ograniczone do zaledwie 3 proc. poziomu z 2017 roku. Według Zimmermanna, cytowanego przez mdr.de, odbudowa populacji dorsza w perspektywie najbliższych dwóch dekad wydaje się nierealna.

Alarm dla Bałtyku

Choć bezpośrednie zagrożenie dla ludzi – zarówno kąpiących się, jak i spożywających ryby – jest obecnie niewielkie, eksperci traktują to wydarzenie jako poważny sygnał ostrzegawczy. Jak informuje mdr.de, do listopada sytuacja może się częściowo poprawić – jesienne sztormy ponownie wymieszają warstwy wody i wprowadzą do głębin tlen. Ale ten cykl jest już dobrze znany naukowcom: z każdym kolejnym rokiem powtarza się on coraz intensywniej, prowadząc do dalszej degradacji unikalnego ekosystemu Morza Bałtyckiego.

Wybrane dla Ciebie
Emilia opuściła auto męża. Jest termin pogrzebu
Emilia opuściła auto męża. Jest termin pogrzebu
Pogoda paraliżuje Pomorze. Na molo już nie wejdziemy
Pogoda paraliżuje Pomorze. Na molo już nie wejdziemy
"Nie widziałem takiej katastrofy". Lekarz z Iranu zabrał głos
"Nie widziałem takiej katastrofy". Lekarz z Iranu zabrał głos
Pierwszy skazany na śmierć w Iranie. Kim jest Erfan Soltani?
Pierwszy skazany na śmierć w Iranie. Kim jest Erfan Soltani?
PKP Intercity wzięło 3 mld kredytu. Wiadomo, co chcą za to kupić
PKP Intercity wzięło 3 mld kredytu. Wiadomo, co chcą za to kupić
Był na misji w Afganistanie. Polski weteran mówi, z czym się mierzył
Był na misji w Afganistanie. Polski weteran mówi, z czym się mierzył
Nowe przepisy w Rzymie. Minimalny mandat to 42 euro
Nowe przepisy w Rzymie. Minimalny mandat to 42 euro
Rosjanie chcą pomóc USA. Chodzi o Grenlandię
Rosjanie chcą pomóc USA. Chodzi o Grenlandię
IMGW ostrzega. Niebezpiecznie w pogodzie. Wskazano datę
IMGW ostrzega. Niebezpiecznie w pogodzie. Wskazano datę
Spłonęła matka z dzieckiem. Tragiczna noc na Podlasiu
Spłonęła matka z dzieckiem. Tragiczna noc na Podlasiu
Ambitne plany Niemiec. Chcą mieć 260 tys. żołnierzy. Wdrożą losowy pobór
Ambitne plany Niemiec. Chcą mieć 260 tys. żołnierzy. Wdrożą losowy pobór
O krok od tragedii w Kielcach. Wypatrzył go operator monitoringu
O krok od tragedii w Kielcach. Wypatrzył go operator monitoringu