"Bełkot". Była rzeczniczka krytykuje Trumpa. Ostre słowa
- Ta konferencja prasowa była dziwna nawet dla niego - stwierdziła Stephanie Grisham, będąca rzeczniczką Donalda Trumpa w pierwszej kadencji. To reakcja na konferencję prezydenta, w której m.in. prezentował swoje sukcesy i włożył palec do klipsa od papieru.
We wtorek prezydent Donald Trump wystąpił na konferencji prasowej. Przywódca Stanów Zjednoczonych przedstawiał swoje sukcesy. Dalej, dość niespodziewanie, odpadł klips od kartki.
Trump zareagował mówiąc, że cieszy się, że nie włożył palca do klipsa. - To byłoby okropne, ale nie okazałbym bólu. Zachowywałbym się, jakby nic się nie stało, gdyby odpadł mi palec - wypalił.
Podczas tej samej konferencji rozrzucał m.in. swoje dokumenty na podłogę. Krytykował też Norwegię, która ma kontrolować Pokojową Nagrodę Nobla, a której nie otrzymał. Kolejny raz odniósł się też do przejęcia Grenlandii. Na pytanie, jak daleko jest w stanie się posunąć, by zdobyć wyspę, odpowiedział "przekonacie się".
Wystąpienie 79-letniego prezydenta skrytykowała była współpracowniczka Donalda Trumpa, Stephanie Grisham.
Ta konferencja prasowa była dziwna nawet dla niego. - To wszystko zwykłe bełkot, opowieści odbiegające od tematu, półprawdy, kłamstwa, gadanie w stylu "wszystko naprawiłem – nikt nigdy czegoś takiego nie widział - napisała w seriwsie X. I dodała: Kongresie obudź się.
Słowa Grisham przytacza "The Daily Beast". Serwis zwrócił się do Białego Domu z prośbą o skomentowanie słów byłej współpracowniczki Trumpa. Grisham była sekretarzem prasowym Białego Domu i dyrektorem ds. komunikacji od lipca 2019 do kwietnia 2020 roku w gabinecie Donalda Trumpa.. Była też szefową sztabu i sekretarzem Melanii Trump. Z funkcji zrezygnowała po szturmie na Kapitol.