Bolimów. Nie żyje dwoje 19-latków. Taki manewr wykonał kierowca
Dwoje nastolatków nie żyje, a 23-latek walczy o życie po wypadku w Bolimowie. Samochód wpadł do zbiornika wodnego. - Kierowca wykonywał manewr kontrolowanego poślizgu - mówi o2.pl prok. Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Tragedia rozegrała się w miejscowości Bolimów (woj. łódzkie) w czwartek (23 kwietnia) w godzinach popołudniowych. Samochód osobowy wpadł do zbiornika wodnego. W środku znajdowały się cztery osoby. Jedna z nich, mężczyzna, zdołała się ewakuować z pojazdu. Wezwał na miejsce służby.
Po dotarciu strażaków okazało się, że w samochodzie nadal przebywają trzy osoby. Cała trójka wyciągnięta na powierzchnię była reanimowana. Dwie osoby przetransportowano śmigłowcem LPR do szpitala. - Niestety, w czwartek po południu zmarła 19-letnia kobieta w szpitalu w Skierniewicach. Nie udało się również uratować życia 19-letniego mężczyzny, który przebywał szpitalu w Łodzi. W szpitalu w Warszawie przebywa 23-latek, który walczy o życie - mówi o2.pl prok. Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
22-latek, który wydostał się z auta, nie wymagał hospitalizacji. - Mężczyzna został zatrzymany. Obecnie oczekuje na wykonanie z nim dalszych czynności. Na razie nie wiadomo, kiedy zostaną przeprowadzone - dodaje Jasiak. Prokurator ujawnia, jak doszło do tragedii. - Kierowca wykonywał manewr kontrolowanego poślizgu nad brzegiem zbiornika - mówi prokurator. Następnie stracił panowanie nad pojazdem i wpadł do wody.
Obecnie śledczy ustalają, kto kierował samochodem. Według naszych nieoficjalnych informacji był to mężczyzna, który wydostał się z auta. Prokuratura musi jednak przeprowadzić dalsze czynności, aby to potwierdzić. Według informacji TVN 24 samochodem podróżowali obywatele Ukrainy.
Rafał Strzelec, dziennikarz o2.pl