WAŻNE
TERAZ

Zarzuty dla Macierewicza. Grozi mu do trzech lat więzienia

Burza w Kenii po decyzji Trumpa. Demonstracje w mieście

W Nanyuki w Kenii trwają demonstracje przeciwko planom Stanów Zjednoczonych i Donalda Trumpa ws. budowy ośrodka kwarantanny dla obywateli USA narażonych na wirusa Ebola. Według doniesień prace postępują mimo nakazów sądu o ich wstrzymaniu.

Protests erupted in Kenya against the Ebola quarantine facilities for Americans
NAIROBI, KENYA - JUNE 02: Activists wearing protective suits carry a mock coffin reading 'Ebola' as they march to protest the Kenyan government's decision to establish Ebola quarantine facilities across the country for American citizens infected with Ebola, in Nairobi, Kenya, on June 02, 2026. (Photo by Lucas Mukasa/Anadolu via Getty Images)
Anadolu
rally, activists, government decision, protective gear, quarantine facilities, demonstration, crowd, mock coffin, public health, healthcare policy, hazmat suitsBurza w Kenii po decyzji Trumpa. Demonstracje w mieście
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2026 Anadolu
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Policja w Nanyuki użyła gazu łzawiącego wobec demonstrantów sprzeciwiających się 50-łóżkowemu ośrodkowi na terenie bazy lotniczej.
  • Ośrodek ma służyć Amerykanom narażonym na Ebola (bez objawów), a osoby z objawami mają być kierowane do innych krajów.
  • Według doniesień, przygotowania trwają mimo sądowego zakazu, co potęguje napięcia społeczne.

W Nanyuki, w środkowej Kenii, ostatnie protesty stały się bardzo gwałtowne. W ubiegłym tygodniu na ulice wyszły setki ludzi. Podczas zamieszek zginęły co najmniej dwie osoby, a jedna została ranna. Mieszkańcy protestują przeciwko planom budowy ośrodka i sytuacja w mieście stała się napięta.

Spór dotyczy budowy 50-łóżkowej jednostki kwarantanny na terenie bazy lotniczej Laikipia. Według dostępnych informacji, obiekt ma służyć Amerykanom, którzy mogli mieć kontakt z wirusem Eboli, ale nie mają jeszcze objawów choroby. Część mieszkańców uważa, że to przerzucanie ryzyka związanego z epidemią na ich region.

Władze Kenii i USA nadal popierają projekt, mimo że sąd nakazał wstrzymanie prac budowlanych. Podczas ostatnich protestów policja użyła gazu łzawiącego, aby rozproszyć demonstrantów.

Kibice czekali na lotnisku. Tak przywitano Maję Chwalińską w Warszawie

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła 17 maja międzynarodowy stan zagrożenia zdrowia publicznego. Powodem było wykrycie rzadkiego szczepu wirusa Ebola Bundibugyo. Według informacji wirus mógł krążyć przez kilka tygodni w Demokratycznej Republice Konga, a później rozprzestrzenić się do sąsiedniej Ugandy.

W przeciwieństwie do częściej znanego szczepu Ebola Zaire, dla szczepu Bundibugyo nie ma zatwierdzonej szczepionki ani skutecznego leczenia. Eksperci ostrzegają, że opóźnione wykrycie wirusa oraz mniejsze finansowanie służby zdrowia mogą utrudnić walkę z epidemią i pogorszyć sytuację.

W zeszłym roku, po rozpoczęciu drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, Stany Zjednoczone ograniczyły znaczną część pomocy zagranicznej i w praktyce zamknęły Agencję USA ds. Rozwoju Międzynarodowego.

Loty wojskowe i rosnące zaplecze na bazie Laikipia

Jak podaje agencja Reuters, mimo decyzji sądu blokujących projekt, wojsko USA nadal miało przywozić do Kenii personel i sprzęt.

W kolejnych dniach oczekiwano następnych przylotów. Reuters opisał także zdjęcia satelitarne, które pokazują budowę białych namiotów na terenie bazy Laikipia. Oczyszczony obszar ma około 0,046 km² i prace trwają tam od 27 maja.

Podczas protestów pojawiły się symbole związane z obawami o bezpieczeństwo. Jeden z demonstrantów niósł biały krzyż z napisem "Szanujcie Ebolę".

W całej DRK wykryto ponad 900 podejrzanych przypadków, a najprawdopodobniej 220 osób zmarło w wyniku zakażenia. USA równolegle zaostrzyły procedury wjazdowe dla podróżnych wracających z Afryki, kierując ich na obowiązkowe badania przesiewowe na wyznaczonych lotniskach.

Wybrane dla Ciebie