Był 500 m od brzegu. "Nie wykazuje żadnych ruchów". Akcja w Pucku
Akcja ratowników Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Pucku. W poniedziałek (12 stycznia) interweniowali wobec mężczyzny w Pucku, który znajdował się 500 m od brzegu na krańcu lodowej tafli.
O szczegółach akcji informuje Sebastian Kluska, dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Jak czytamy, sytuacja miała miejsce 12 stycznia około godz. 12.07. Do WCPR dotarło zgłoszenie z Pucka od świadka, który widział "osobę na lodzie, ok. 500m od linii brzegowej, która kuca z opuszczonymi spodniami - nie może wstać".
Osoba na lodzie widoczna jest z punktu Kaczy Winkiel ok. 1 km od tego miejsca, na brzegu tafli lodowej. Nie wstaje, kuca na lodzie z opuszczonymi do połowy spodniami, nie wykazuje żadnych ruchów - opisuje Kluska.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Na miejsce wezwano strażaków z miejscowej jednostki w Pucku. Skierowano tam także Brzegową Stację Ratowniczą z Władysławowa. Jak czytamy, u osoby poszkodowanej doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Została ona ewakuowana na brzeg i przekazano pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego. Na miejscu była także policja.
To kolejna sytuacja, w której ratownicy musieli interweniować wobec osoby wchodzącej na lód. Taka sytuacja jest zawsze związana z dużym niebezpieczeństwem. Służby apelują, aby powstrzymać się od wchodzenia na zamarznięte akweny. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy wytrzyma, kiedy ktoś na nią wejdzie. Może to stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia.