Był na sekcji zwłok Epsteina. Nie wierzy w samobójstwo
Oficjalną przyczyną zgonu Epsteina jest samobójstwo przez powieszenie. Dr Michael Baden, uczestniczący w sekcji zwłok, chce ponownego śledztwa w tej sprawie. Uważa, że skandalista sam życia sobie nie odebrał i mówi wprost o zabójstwie.
Jeffrey Epstein (1953–2019) był amerykańskim finansistą, milionerem i skazanym przestępcą seksualnym. Obracał się w towarzystwie m.in. Donalda Trumpa, Billa Clintona czy brytyjskiego księcia Andrzeja.
Epstein był oskarżony o handel ludźmi i wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt. Aresztowano go w lipcu 2019 roku. Miesiąc później został znaleziony martwy w swojej celi w nowojorskim areszcie. Oficjalna przyczyna zgonu to samobójstwo przez powieszenie.
Moim zdaniem jego śmierć nastąpiła najprawdopodobniej w wyniku uduszenia, a nie powieszenia - powiedział "The Telegraph" dr Michael Baden, patolog sądowy obecny przy sekcji zwłok Epsteina.
Baden domaga się ponownego przeprowadzenia śledztwa w sprawie śmierci skandalisty. Twierdzi, że zebrane dowody wskazują na zabójstwo, a nie samobójstwo. Świadczyć mają o tym obrażenia kości gnykowej. Jednocześnie miał uzgodnić z lekarzem sądowym, że potrzeba więcej informacji, by ustalić oficjalną przyczynę i sposób zgonu.
FBI i departament sprawiedliwości Donalda Trumpa twierdzą, że nie ma dowodów na to, że Epstein został zabity.
Baden przypomina o kontrowersjach związanych ze śmiercią Epsteina. Strażnicy, którzy mieli kontrolować jego celę co 30 minut, zasnęli i przez kilka godzin nie zaglądali do osadzonego. Potem fałszowali dokumenty. W krytycznym momencie kamery skierowane na korytarz prowadzący do celi Epsteina nie zarejestrowały obrazu. Dzień przed jego śmiercią przeniesiono współwięźnia do innej celi.