Paliwo w Polsce tańsze niż w Niemczech. Zaostrzono kontrole
Niemieckie służby celne nasilają kontrole na granicach z Polską i Czechami - informuje dw.com. Powodem są tzw. turyści paliwowi, czyli kierowcy, którzy korzystają z niższych cen paliw u sąsiadów i przewożą je do Niemiec. - Nikt nie rozumie, dlaczego ceny tego samego paliwa w Niemczech są o 60 centów wyższe niż w Polsce - stwierdził premier Brandenburgii Dietmar Woidke.
Od kilku dni stacje paliw znajdujące się w pobliżu polsko-niemieckiej granicy pełne są kierowców z Niemiec. Dla nich tankowanie w Polsce oznacza realne oszczędności.
Już na początku roku u naszych zachodnich sąsiadów ceny benzyny i oleju napędowego znacząco wzrosły. Po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie sytuacja się pogorszyła. Według informacji "Deutsche Welle", 4 marca ceny paliw w Niemczech przekroczyły 2 euro za litr (8,54 zł).
Jak informuje portal dw.com, znaczny wzrost cen paliwa w Niemczech wpłynął na reakcję niemieckich służb celnych. Rrzeczniczka służby celnej, w rozmowie z "Märkische Allgemeine Zeitung" poinformowała, że celnicy zaostrzyli kontrole na przejściach granicznych w Brandenburgii, Saksonii i Bawarii.
Przeprowadzane są wyrywkowe kontrole, a celnicy bacznie przyglądają się "turystom paliwowym" - kierowcom, którzy tankują paliwo za niższą cenę w Polsce i Czechach, a następnie przewożą je do Niemiec. Bez oclenia.
Nawet o 60 centów taniej
Trudno się dziwić niemieckim kierowcom. Z informacji przekazanych przez rzeczniczkę wynika, że różnice w cenach paliw mogą sięgać nawet 60 centów (około 2,50 - 2,60 zł) za litr.
Jak przypomina dw.com, powołując się na informacje z portalu "Blaulichtreport Saarland", wielu kierowców decyduje się na zabranie dodatkowego paliwa w kanistrach. Sęk w tym, że obowiązujące przepisy umożliwiają przewóz tylko jednego kanistra rezerwowego o pojemności do 20 litrów.
Przekroczenie tej ilości wiąże się z dodatkowymi opłatami, tzw. podatkami energetycznymi, które wynoszą 0,90 euro za litr benzyny i 0,70 euro za litr oleju napędowego.
W Polsce taniej niż w Niemczech
Premier Brandenburgii, Dietmar Woidke, skrytykował sytuację, nazywając ją naciąganiem klientów.
Nikt nie rozumie, dlaczego ceny tego samego paliwa w Niemczech są o 60 centów wyższe niż w Polsce. I to pomimo tego, że oba kraje są sąsiadującymi państwami UE – powiedział Woidke w rozmowie z niemiecką agencją prasową DPA.
Woidke zaapelował także do niemieckiego rządu o interwencję.
Źródło: dw.com, wprost.pl