Chcą zmian w Rosji. "Tylko siłą można go obalić"
Podziemny ruch oporu Black Spark ma budować w Rosji tajną sieć antyreżimową i wprost dopuszczać użycie przemocy wobec państwa. Twierdzi, że Putina można obalić tylko siłą. Twarzą grupy ma być Igor Wołobujew, były bankier związany z Gazprombankiem.
Grupa występująca pod nazwą Black Spark deklaruje tworzenie konspiracyjnej struktury w Rosji, skupiającej m.in. przedstawicieli biznesu, aktywistów antywojennych oraz osoby z doświadczeniem bojowym. Ruch ma jednocześnie promować scenariusz siłowego odsunięcia od władzy prezydenta Rosji Władimira Putina - podaje "Daily Mail".
Przedstawicielem grupy jest Igor Wołobujew. To były bankier, powiązany wcześniej z instytucjami uznawanymi za zaplecze Kremla. Po rozpoczęciu inwazji, wyjechał z kraju i stanął po stronie Ukrainy. Wołobujew miał odejść z Gazprombanku i opuścić Rosję w 2022 r.
Urodził się w obwodzie sumskim w Ukrainie. Wielokrotnie występował w rosyjskich mediach opozycyjnych, krytykując rządy Putina - przypomina "Daily Mail".
Wołobujew ma przekonywać, że w Rosji zachodzą zmiany, a część ludzi z otoczenia Putina ma tracić do niego zaufanie. Sugeruje, że rosyjski przywódca nie jest już w stanie skutecznie działać. Swój manifest wygłosił na opozycyjnym kanale na YouTube.
Black Spark odrzuca możliwość dialogu z rosyjskimi władzami i akcentuje gotowość do działań siłowych. Ruch potępia rosyjską inwazję na Ukrainę i uznaje ją za hańbę oraz zbrodnię.
- Sama zmiana na Kremlu nie rozwiąże problemu, ponieważ upaść powinien cały model państwa określany przez nią jako imperium. Terror Putina zabił naszą wiarę w dialog - mówi Wołobujew cytowany przez "Daily Mail".
Black Spark ma twierdzić, że posiada wpływowych członków rozsianych po Rosji. Mają być związani m.in. z państwowym gigantem energetycznym Gazprom. Wołobujew zapewnia, że ruch nie jest prowokacją FSB ani projektem Kremla. Głównym kierunkiem grupy ma być uderzanie w przemysł naftowy Rosji.
Nie ma scenariusza, w którym Putin po prostu odejdzie. Tylko siłą można go obalić. Ludzie mają dość Putina - twierdzi Wołobujew.