Warmińsko-mazurskie. Śmierć rozdzierająca serce. Jechał po prezent dla córeczki

158

Tragiczny wypadek w Martianach (woj. warmińsko-mazurskie). 21-latek wraz z kolegami jechał do żwirowni po piasek do piaskownicy. Podczas przejazdu przez przejazd kolejowy kierowca nie zauważył nadjeżdżającego pociągu, który dosłownie zmiażdżył auto. Trzech mężczyzn zginęło na miejscu. 11-latek wciąż walczy o życie.

Warmińsko-mazurskie. Śmierć rozdzierająca serce. Jechał po prezent dla córeczki
Tragiczny wypadek na przejeździe kolejowym w Martianach (KP PSP Kętrzyn, Facebook)

21-letni Bartosz S. z Martian planował zrobić piaskownicę obok domu, która miała być prezentem dla jego rocznej córeczki. Tata Amelki poprosił więc swoich kolegów o pomoc. Wraz z 43-letnim Dariuszem G. oraz jego synem 11-letnim Szymonem i 20-letnim Przemysławem G. wybrali się po piasek do nieczynnej żwirowni.

Po drodze doszło do koszmarnej tragedii. W Martianach, między Kętrzynem a Giżyckiem, 21-letni kierowca samochodu nie zauważył rozpędzonego pociągu na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Mężczyzna wjechał wprost pod pociąg.

Na miejscu zginęli tata Amelki oraz 20-letni Przemysław i 43-letni Dariusz. 11-letni Szymon był reanimowany na miejscu. Następnie został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala dziecięcego w Olsztynie.

Jak donosi "Fakt", świadkowie tragedii słyszeli, jak rozpędzony pociąg Intercity z Białegostoku do Gdyni wielokrotnie trąbił na zbliżający się do torów pojazd. Maszynista nie miał jednak szans wyhamować.

Samochód dostał uderzenie w lewy bok, a pociąg pchał wrak auta przed sobą jeszcze kilkaset metrów. Jak byk stoi tam znak stopu, ale mieszkańcy jeżdżą na pamięć. Albo kierowcę zgubiła rutyna, albo silnik zgasł mu na torach. Może spanikował i za szybko puścił sprzęgło? - mówi jeden ze świadków wypadku w rozmowie z "Faktem".
Trwa ładowanie wpisu:facebook

11-letni Szymon nadal jest w bardzo ciężkim stanie. Chłopiec był operowany w szpitalu. Mieszkańcy miejscowości nie mogą uwierzyć w tę okropną tragedię.

To straszne. Bartek dwa lata temu wziął ślub kościelny, a jego córeczka dopiero co skończyła roczek. Darek też niedawno zalegalizował trwający 7 lat związek. Niepotrzebnie zabrali ze sobą Szymona. Chłopczyk przyjechał do wsi na weekend odwiedzić ojca razem z bratem, który na szczęście został w domu - mówi wstrząśnięta sąsiadka ("Fakt").
Zobacz także: Przerażający wypadek na "zakręcie mistrzów". Z dachującego auta na DTŚ wyrwało silnik
Autor: ESO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić