Ciarki na całym ciele. Nagranie z USA poszło w świat. "Coś czułam"

Olbrzymi owad pojawił się niespodziewanie w trakcie wejścia antenowego i zaczął spacerować po amerykańskiej dziennikarce. Mimo to, reporterka nie przerwała relacji i z pełnym profesjonalizmem dokończyła swój materiał. Teraz zabrała głos i opowiedziała o niecodziennym doświadczeniu.

Karaluch chodził po prezenterce. Karaluch chodził po prezenterce.
Źródło zdjęć: © X | KTLA
Mateusz Domański

Rachel Menitoff, reporterka stacji KTLA, prowadziła we wtorkowy wieczór relację na żywo z Sherman Oaks w Kalifornii. Tematem jej wejścia były utrzymujące się skutki fali ekstremalnych upałów, z którymi mierzy się region.

W trakcie omawiania nocnych temperatur na ramieniu dziennikarki wylądował spory karaluch. Owad przeszedł po jej brzuchu, klatce piersiowej i szyi, by na koniec wskoczyć na trzymany przez nią mikrofon i odlecieć. To niewątpliwie sytuacja mrożąca krew w żyłach i wywołująca ciarki na całym ciele.

Mimo tak niekomfortowych chwil, Menitoff ani na moment nie straciła koncentracji, nie zająknęła się i płynnie dokończyła zdanie. Dopiero gdy wejście na żywo się zakończyło, zaczęła się otrzepywać, mówiąc: "O rany. O, coś czułam" - relacjonuje serwis ktla.com.

W rozmowie z portalem Menitoff przyznała, że doskonale zdawała sobie sprawę z obecności nieproszonego gościa, ale podjęła świadomą decyzję, by go zignorować.

Wiedziałam, że na mnie jest. Ale wiedziałam też, że jeśli zwrócę na to uwagę, nie będę w stanie dokończyć relacji. Powiedziałam więc sobie w myślach: po prostu przetrwaj ten moment, a potem to z siebie zrzucisz - wyznała.

"To przerażające"

Dziennikarka zauważyła też pewną ironię całej sytuacji. Materiał dotyczył ekstremalnych upałów, a to właśnie wysokie temperatury oraz ciepło z redakcyjnych reflektorów oświetleniowych przyciągnęły owady na plan.

Następnego dnia rano koledzy z redakcji w paśmie "KTLA 5 Morning News" wyemitowali nagranie, nie kryjąc podziwu dla nerwów ze stali swojej redakcyjnej koleżanki. Prezenterka Megan Henderson stwierdziła wprost, że nie byłaby w stanie kontynuować pracy w takich warunkach.

Z kolei meteorolog Kirk Hawkins przyznał, że odetchnął z ulgą, gdy owad wylądował ostatecznie na mikrofonie, a nie wszedł reporterce we włosy. - To przerażające. Wszyscy będziemy teraz mieli koszmary o latających karaluchach - żartował, cytowany przez ktla.com.

Wybrane dla Ciebie