Cios w górali? Krupówki, godzina 12:07
W Zakopanem pogoda dopisuje, dlatego widok z kamer internetowych może zaskakiwać. W niedzielę, 24 maja, po godz. 12.00 zarówno na Krupówkach, jak i przy dolnej stacji kolejki na Gubałówkę, ruch jest umiarkowany - tłumów nie widać. To złe wieści dla górali.
Kolejka na Gubałówkę działa przez cały rok. Choć można kupić bilet online lub w biletomatach na Krupówkach, często zdarza się, że pod Gubałówką zbiera się tłum, a turyści czekają w gigantycznej kolejce do kolejki. Czas oczekiwania niejednokrotnie przekracza godzinę - również zimą.
Jednakże w niedzielę, 24 maja pod Gubałówką tłumu nie widać. Również Krupówki wyglądają wyjątkowo spokojnie - widać zaledwie garstkę turystów.
Taki widok podczas jednego z majowych weekendów może zaskakiwać, tym bardziej że pogoda dopisuje. W mieście świeci słońce, na kamerkach widać błękitne niebo, a z prognoz wynika, że parasole i kurtki przeciwdeszczowe można dziś zostawić w domu.
Niewykluczone, że turyści postanowili skorzystać z takich warunków pogodowych, by wyruszyć na górskie szlaki. Warto też przypomnieć, że - po trzytygodniowej przerwie technicznej od soboty znów kursuje kolej linowa na Kasprowy Wierch. Jednak - jak możemy zaobserwować - i w tym przypadku o tłumach raczej nie ma mowy.
Zakopane chce przyciągnąć europejskich turystów
W ostatnim czasie pojawiły się informacje, że miejscowi przedsiębiorcy turystyczni z niepokojem obserwują rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a Zakopane już teraz odczuwa spadek zainteresowania ze strony arabskich turystów.
Miasto obrało więc nowy kierunek - chce zachęcić do przyjazdu m.in. Słowaków, Czechów czy Niemców. Dla naszych sąsiadów Zakopane ma być atrakcyjną cenowo alternatywą dla Alp.
Mają euro i ceny bardziej zachodnie. Porównując całkowite koszty wyjazdu, na Podhale można przyjechać taniej niż w Alpy - powiedział "Gazecie Wyborczej" burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz.
Władze miasta mają nadzieję, że uda się przyciągnąć również węgierskich turystów. W Polsce o Zakopanem często mówi się raczej w kontekście wysokich cen i "paragonów grozy".