Dolnośląskie. Policja zakuła ją w kajdanki na oczach córki

13 czerwca około godziny 18 w miejscowości Kostomłoty w woj. dolnośląskim doszło do niecodziennej sytuacji. Wychodzącą ze stacji paliw kobietę zatrzymali policjanci i kazali jej się wylegitymować. Potem mieli ją rzucić na maskę radiowozu i zakuć w kajdanki.

Zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Pixabay

W miejscowości Kostomłoty Drugie (gm. Miedziana Góra) 13 czerwca doszło do niecodziennej sytuacji. 32-letnia kielczanka wychodziła bez maseczki ze stacji paliw. Policjanci kazali jej się wylegitymować.

Kobieta nie chciała tego zrobić. Jej zdaniem policjanci nie podali jej żadnego konkretnego powodu wylegitymowania. 32-latka domyśla się jednak, że chodziło o brak maseczki.

Między nią o funkcjonariuszami wywiązała się zaciekła dyskusja. Kobieta powiedziała, że zna swoje prawa i nie poda im danych. W związku z tym policjanci mieli rzucić ją na maskę samochodu i zakuć w kajdanki. A wszystko to na oczach jej 9-letniej córeczki!

Zostałam obezwładniona, rzucona na auto, na siłę wykręcono mi ręce do tyłu, a świadkiem tego zdarzenia było moje dziecko, które siedziało w samochodzie. Założono mi kajdanki, w trakcie obezwładniania używano wobec mnie bardzo dużo siły, byłam ciągnięta za kark - opowiada 32-latka.

Wojna o maseczkę

Kobieta ostatecznie podała wszystkie dokumenty. Jak mówi, zrobiła to, ponieważ mundurowi dali jej ultimatum - albo da im swoje dane, albo jej nie wypuszczą.

To przecież kuriozalne, żeby teraz, w czasie kiedy obostrzenia są znoszone „przyczepiać się” do czegoś takiego. Poza tym mam problemy z pulsem oraz oddychaniem i w moim przypadku noszenie maseczki nie jest obowiązkowe - tłumaczy się 32-latka.

32-latka postanowiła jednak nie odpuścić sprawy. Po wszystkim poszkodowana pojechała na Szpitalny Oddział Ratunkowy, gdzie okazało się, że ma zwichnięty nadgarstek, krwawe podbiegnięcia na ramionach i skręcenie więzadeł w kolanach.

Szpital o całym zdarzeniu zawiadomił policję. Do sprawy odniósł się Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

W trakcie interwencji kobieta odmówiła podania swoich danych policjantom i wylegitymowania się, co jest jej obowiązkiem. Pomimo kierowanych próśb, kobieta nie zastosowała się do nich, dlatego zostały użyte wobec niej środki przymusu bezpośredniego - tłumaczy Karol Macek.

Z całego zdarzenia została sporządzona dokumentacja. Teraz poprawność interwencji zostanie oceniona przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Pracował na linii kolejowej. Koszmarny finał
Pracował na linii kolejowej. Koszmarny finał
Wartownik zginął pod bazą w Dęblinie. Jest nagranie
Wartownik zginął pod bazą w Dęblinie. Jest nagranie
Dziewięć ofiar, w tym sześcioro dzieci. Tragedia w Kolumbii Brytyjskiej
Dziewięć ofiar, w tym sześcioro dzieci. Tragedia w Kolumbii Brytyjskiej
8-latka spadła z kilku metrów. Dramat w galerii handlowej
8-latka spadła z kilku metrów. Dramat w galerii handlowej
Dwa lata omijała mandarynki. Polka się złamała. Oto efekt
Dwa lata omijała mandarynki. Polka się złamała. Oto efekt
W Warszawie powstał "ptakomat". To pierwszy taki punkt w Polsce
W Warszawie powstał "ptakomat". To pierwszy taki punkt w Polsce
Nocny patrol. Nagle pojawiła się wataha
Nocny patrol. Nagle pojawiła się wataha
Amerykanie wprost o miłości. To zaskoczenie
Amerykanie wprost o miłości. To zaskoczenie
Europa musi się bronić? Wymienili pięć wariantów
Europa musi się bronić? Wymienili pięć wariantów
Obrzydliwe. Robiła to bez rękawiczki. Nagranie z Biedronki
Obrzydliwe. Robiła to bez rękawiczki. Nagranie z Biedronki
Krzyżówka motoryzacyjna. Znasz odpowiedź na piąte pytanie?
Krzyżówka motoryzacyjna. Znasz odpowiedź na piąte pytanie?
Cała prawda o kleszczach. Ekspertka mówi wprost
Cała prawda o kleszczach. Ekspertka mówi wprost