Dramat rolnika. Niesie się wideo. Całe pole zamarzło. "Straty"
Nagranie z Kopydłowa w powiecie wieluńskim obiegło media społecznościowe. Widać na nim pole pełne dorodnych głów kapusty, przykrytych śniegiem i zniszczonych przez mróz. Obraz niesprzedanych plonów stał się dla wielu symbolem dramatycznej sytuacji rolników.
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, które poruszyło internautów. Na profilu kulisy.net opublikowano wideo zarejestrowane w Kopydłowie, w gminie Biała (powiat wieluński). Widać na nim pole pełne dorodnych głów kapusty – zmarzniętych, przykrytych grubą warstwą śniegu.
Autor nagrania nie krył emocji, nazywając ten widok "przerażającą wizytówką polskiego rolnictwa" i podkreślając, że miesiące pracy oraz poniesione koszty zamiast zysku przyniosły rolnikowi dotkliwe straty.
Cudo w paczce z Ikei. Aż się uśmiechnęła. Wydała tylko 170 zł, a zestaw to hit
Sytuacja z Kopydłowa nie jest odosobniona. Wielu rolników w całej Polsce zmaga się z nadprodukcją warzyw i bardzo niskimi cenami skupu. Gdy sprzedaż do hurtowni i sieci handlowych przestaje się opłacać, część plonów pozostaje na polach – nawet jeśli nadają się do spożycia.
Samozbiory jako sposób na ratowanie plonów
W odpowiedzi na kryzys coraz większą popularność zyskują tzw. samozbiory, które wiodły prym jesienią. To forma sprzedaży (lub oddawania) warzyw, w której konsumenci sami zbierają je bezpośrednio z pola. Dla rolników to często ostatnia szansa, by ograniczyć straty i nie dopuścić do zmarnowania żywności.
"Marketing już nie wystarcza"
O trudnej sytuacji mówił m.in. Mateusz Stojko, rolnik z województwa kujawsko-pomorskiego. Jak przyznaje, nadmiar produktów i kiepska sytuacja rynkowa zmusiły go do postawienia właśnie na samozbiory.
Tradycyjne działania marketingowe przestały wystarczać – podkreśla, dodając, że bez bezpośredniego kontaktu z klientem część plonów nie miałaby żadnych szans na sprzedaż.
Rynek handlowy pod presją
Problemów nie brakuje. Rolnicy wskazują, że sieci handlowe wykorzystują sytuację, argumentując, że skoro warzywa bywają oddawane tanio lub za darmo, to nie ma powodu płacić więcej. – Niskie ceny w marketach nie odzwierciedlają realnej sytuacji rolnika – podkreśla prezes Związek Sadowników RP, apelując o świadome zakupy bezpośrednio u producentów.
Fiskus przygląda się samozbiorom
Choć samozbiory pomagają rolnikom, pojawiają się nowe problemy. Ministerstwo Finansów ostrzega, że taka forma udostępniania plonów może podlegać opodatkowaniu VAT – nawet wtedy, gdy warzywa oddawane są za darmo lub za symboliczną kwotę. Zwolnienie dotyczy jedynie rolników ryczałtowych i to do limitu 100 zł rocznie na osobę.
Jak zauważa ekspert portalu agronews.com.pl, dla wielu gospodarstw to kolejny cios w już i tak trudnej sytuacji finansowej. Rolnicy muszą nie tylko walczyć o zbyt, ale też szybko dostosowywać się do zmieniających się przepisów.