Dramat we Francji. 18-miesięczne dziecko w aucie. Nie żyje
We Francji 18-miesięczny chłopiec zmarł w szpitalu. Znaleziono go samego w samochodzie na parkingu kampusu uniwersyteckiego - donosi Le Figaro. W dniu śmierci dziecka na zewnątrz było 35 stopni Celsjusza.
Interwencja miała miejsce na parkingu kampusu medycznego Timone w Marsylii. Jak przekazuje Le Figaro, dziecko w stanie zagrożenia życia trafiło na oddział ratunkowy, gdzie później zmarło. U 18-miesięcznego chłopca stwierdzono hipertermię, a w chwili akcji ratunkowej temperatura w mieście miała wynosić nawet 35 stopni Celsjusza.
Ojciec dziecka, pracujący na terenie kampusu lub w jego okolicach, mógł zapomnieć o synu w samochodzie. Mężczyzna miał wcześniej planować odwieźć chłopca do żłobka.
Służby ratunkowe udzieliły pomocy na miejscu, a następnie przewiozły dziecko do szpitala. Według relacji, w momencie interwencji jego stan oceniano jako krytyczny.
Jak podaje AFP, uczelnia odniosła się do sprawy w przesłanym mediom komunikacie. Prezydent uniwersytetu Eric Berton napisał: Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o dramatycznym zdarzeniu na kampusie Timone. Składamy najszczersze kondolencje rodzinie oraz bliskim ofiary - przekazał w oświadczeniu.
Le Figaro przypomina, że w ostatnich dniach we Francji doszło do kilku innych zgonów dzieci pozostawionych w samochodach. W środę w późnych godzinach popołudniowych w Saint-Gratien zmarło trzyletnie dziecko, które również przebywało samo w aucie.
Z kolei w poniedziałek w Carpentras odnaleziono martwe dwoje dzieci w wieku dwóch i czterech lat. Znajdowały się w samochodzie rodzinnym zaparkowanym na parkingu na osiedlu mieszkaniowym.