Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Przejdź na
Łukasz Maziewski
|

Dziurawa obrona przeciwlotnicza. Dowództwo potwierdza poważny problem

844
Podziel się

Zestawy S-125 Newa to trzon naszej obrony przeciwlotniczej. Poradzieckie zestawy, składające się z wyrzutni i systemu naprowadzania, są bardzo leciwe i coraz częściej się psują. Naprawia je jedna firma w Polsce. Ale jest problem - i to poważny.

Dziurawa obrona przeciwlotnicza. Dowództwo potwierdza poważny problem
Wyrzutnia rakiet S-125 Newa (fot. Wikimedia)

Naprawy i remonty główne zestawów Newa wykonuje firma z podwarszawskiej Zielonki. Newy to stara, opracowana jeszcze w latach 50. XX wieku konstrukcja. Ich serwisowanie i remonty wymagają sporych nakładów, coraz trudniej m.in. o części do starzejących się zestawów.

Naprawiają je Wojskowe Zakłady Elektroniczne S.A. Tyle że naprawy - jak alarmują osoby związane z zakładami - są nie tylko coraz dłuższe, ale także coraz gorszej jakości. Co potwierdza pośrednio Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Według rozmówców o2.pl czas remontów głównych w WZE drastycznie się wydłuża. Chodzi nie tylko o zmiany, które zaszły w samych zakładach. Części zamienne do New trzeba sprowadzać w skomplikowany i mało przejrzysty sposób przez państwa ościenne, ze względu na problemy w handlu uzbrojeniem z Rosją i wiek urządzeń. Po prostu mało kto używa już dziś tego sprzętu.

Zobacz także: Poligon w Orzyszu oblegany przez Zawiszaków

Newa - co to jest?

Czym jest Newa i dlaczego jest tak ważna? To systemy wykorzystywane głównie do obrony celów stacjonarnych przed atakiem z powietrza. W Polsce używa się ich do obrony aglomeracji miejskich. Łącznie mamy ich pięć dywizjonów. W skład dywizjonu wchodzą trzy zestawy (zestaw to stacja radiolokacyjna i trzy wyrzutnie). Zatem na dywizjon składają się trzy stacje radiolokacyjne i dziewięć wyrzutni. Dywizjony New ulokowane są w Gdyni, Bytomiu (po jednym dywizjonie) i w okolicach Warszawy, którą chronią trzy dywizjony.

Sercem zestawu jest stacja radiolokacyjna, odpowiedzialna za wykrywanie celu, śledzenie go i naprowadzenie pocisku. Bez stacji, wyrzutnia jest tylko transporterem rakiet - nie da się ich odpalić. Stacje radiolokacyjne naprawiane są właśnie w Zielonce. Do remontu trafiały średnio 2-3 stacje radiolokacyjne rocznie. Jak mówi osoba związana z zakładami, czas remontu głównego zestawu sięgał nawet dziewięciu miesięcy. Formalnie miał to być miesiąc.

Oprócz New, wojsko użytkuje jeszcze nieco młodsze, ale również mocno przestarzałe technologicznie wyrzutnie Osa i KUB.

Dowództwo potwierdza

Jak mówi informator o2.pl, osoba związana z zakładami, remonty były przeprowadzane na tyle źle, że sprzęt często nie dojeżdżał do jednostki macierzystej. Przypomnijmy, że Newy użytkowane są obecnie w głównej mierze przez 3. Warszawską Brygadę Rakietową Obrony Powietrznej z Sochaczewa. To brygada odpowiedzialna za obronę przeciwlotniczą stolicy.

Co więcej, niektórych z remontowanych zestawów nie można było nawet odebrać z zakładów. Wynika to z odpowiedzi na pytania, udzielonej o2.pl przez Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Zgłoszenie w zakresie braku możliwości odbioru SpW (sprzętu wojskowego - przyp. red.) przez użytkownika z WZE S.A. zgłaszane było w ramach reklamacji umowy zawartej w 2015 r. - pisze DG RSZ.

Były wysoki rangą oficer Wojska Polskiego przekonuje, że "w przełożeniu z wojskowego na nasze" oznacza to, iż remont wykonano tak, że sprzęt po prostu nie nadawał się do odbioru z zakładu naprawczego. Na tym nie koniec. Jak można przeczytać w dalszej części odpowiedzi, niektóre zestawy psuły się po drodze do jednostki macierzystej.

Po zrealizowanych remontach głównych były odnotowane zgłoszenia w okresie gwarancyjnym, również w trakcie przemieszczania do jednostek wojskowych. Niesprawności usuwane były w ramach udzielanych gwarancji przez wykonawcę - pisze Dowództwo Generalne.

DG RSZ odsyła w zakresie nadzoru nad jakością remontów do innej wojskowej komórki. Wysłaliśmy w tej kwestii zapytania do Wojskowego Centrum Normalizacji Jakości i Kodyfikacji (WCNJiK). Centrum odpowiedziało, że "za jakość wykonywanych remontów i napraw awaryjnych ww. sprzętu wojskowego odpowiada Wykonawca umowy, natomiast Rejonowe Przedstawicielstwo Wojskowe (RPW) prowadzi proces nadzorowania jakości w oparciu o wymagania zawarte w umowach".

 W toku realizacji tego procesu nie stwierdzono odstępstw od Wymagań Eksploatacyjno - Technicznych (WET) wskazanych w umowach - brzmi najważniejsza część odpowiedzi.

Luka w systemie szkolenia

Jeszcze inną sprawą jest to, że lokowanie setek tysięcy i milionów złotych w remontach i naprawach New jest dziś mało opłacalne. To stary, poradziecki sprzęt, który na współczesnym polu walki nie odegrałby znaczącej roli. Nawet mimo wymiany elektroniki czy starych lampowych odbiorników.

Sam fakt, że ktoś chce modernizować Newy, jest absurdalny. To nadaje się bardziej do wstawienia do muzeum i prezentowania jako niegdyś dobry sprzęt. Przed czym one miałyby nas chronić? A jeśli do tego dochodzą opóźnienia w naprawach i remontach, to sprawa jest jeszcze bardziej absurdalna. Nie ma sprzętu - nie ma szkolenia, nie ma odnawiania nawyków wśród żołnierzy - mówi o2.pl gen. Mirosław Różański, były Dowódca Generalny.

To również znajduje potwierdzenie w odpowiedzi DG RSZ. - Realizacja napraw awaryjnych oraz gwarancyjnych zestawów rakietowych NEWA wiąże się z ograniczeniami w zakresie organizacji szkolenia w dywizjonach, których dowódcy muszą uwzględniać w organizacji zajęć utrudnienia wynikające z niedostępności poszczególnych egzemplarzy sprzętu - pisze Dowództwo.

WZE: Problemy? Tak, ale...

To, że są problemy, potwierdza także samo WZE. Firma odpowiada na pytania ostrożnie, informując, iż "w ostatnim czasie, tj. od 2019 r." była jedna reklamacja. Szczegółów jednak nie podaje.

Zarówno Gestor, jak i WCNJiK (Wojskowe Centrum Normalizacji, Jakości i Kodyfikacji - przyp. red.) nie są stronami umowy. Każdy sprzęt wojskowy, którego serwisu, remontu czy modernizacji się podejmujemy, obejmuje gwarancja. W ostatnim okresie, tj. od 2019 r., taka sytuacja wystąpiła w jednym przypadku. Jeden z zestawów Newa-S.C. powrócił po odbiorze do naszego zakładu, gdzie w ramach świadczenia gwarancyjnego zrealizowano kilka zadań, które wskazał zamawiający. Proces ten został zakończony we wrześniu br. - brzmi odpowiedź.

Spółka twierdzi jednak coś innego niż DG RSZ w zakresie niemożności odbioru zestawu z zakładów. - Brak możliwości odbioru oznaczałby automatycznie brak możliwości zrealizowania umowy remontowej – nie było takiego przypadku w WZE S.A. - odpowiadają zakłady.

Tymczasem - jak wykazujemy powyżej - DG RSZ wyraźnie twierdzi, że takie zgłoszenie było. Tyle że dotyczyło umowy zawartej w roku 2015. Co ciekawe, zakłady przekonują, że "nie dysponują informacjami na temat jakichkolwiek opinii wystawianych przez WCNJiK w zakresie umów remontowych, które realizujemy na zlecenie zamawiającego". Podobnie jak "nie posiadają informacji na temat jakichkolwiek zgłoszeń dot. przeprowadzanych przez nas remontów głównych, które otrzymałby Zarząd Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej DG RSZ w zakresie umów remontowych, które realizujemy na zlecenie zamawiającego". Oznacza to, że możemy mieć kolejną lukę - tym razem z komunikacji między najbardziej zainteresowanymi remontami podmiotami.

Zmiany we władzach

W maju tego roku zmieniły się władze WZE. Prezesem został Przemysław Kowalczuk. Objął rządy po Joannie Szwajkowskiej, która kierowała Zakładami niecały rok. Przejęła stery w zakładach od... Kowalczuka. Jak mówi nasz rozmówca, zaczęła ona "odkręcać" niektóre z pomysłów swojego poprzednika-następcy.

Według słów osoby związanej z WZE Kowalczuk chciał mocno zmienić sposób działania firmy. Rozdzielił m.in. niektóre kompetencje w zakładach, co doprowadzić miało do opóźnień w remontach.

Teraz Kowalczuk wrócił. Wraz z nowym zarządem. Jednym z jego członków został m.in. brat byłej senator i europosłanki PiS Małgorzaty Gosiewskiej. Nowy zarząd będzie musiał zmierzyć się z dużymi wyzwaniami. Jednym z nich są, jak mówi nasz rozmówca, idące w miliony złotych kary umowne za... nieterminowe wywiązywanie się z umów z wojskiem.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(844)
Nic49
3 miesiące temu
Najłatwiej oczywiście szukać winnych po stronie wykonawcy remontu i czytając komentarze widać że dyletantów nie mających zielonego pojęcia o czym piszą aż nadto. Dla przypomnienia : Zestaw S 125 Newa był zestawem stacjonarnym. Od 1997 R WZE wraz z WAT wykonały modernizację poprzez znaczne ucyfrowienie systemu oraz zmianę ze stacjonarnego na mobilny. KDN oraz KA Kabina Dowodzenia i Naprowadzania oraz Kolumna Antenowa) zostały zabudowane na pojeździe MAZ543 po zlikwidowanych SCUD-ach na wniosek WOJSKA. Ten nośnik sprawiał najwięcej problemów i sprawia do dzisiaj. Wymaga dobrze wyszkolonych kierowców których WOJSKO nie szkoli. Bywałych przypadki rozsypania skrzyni biegów przez kierowcę zanim zdążył wyjechać z zakładu. Mija już przynajmniej 15 lat jak zaproponowano wojsku projekt posadowienia KA i KDN na nowych nośnikach wraz z indywidualnymi źródłami zasilania co pozwoliło by zrezygnować z zasilania centralnego i kilometrów kabli łączących. Wyrzutnie posadowione na podwoziach po T-55 lub BLG- proponowano zastąpić podwoziami po T72 lub PT-91 wraz z indywidualnymi źródłami zasilania. STZ- na podwoziu ZIŁ-130- zaproponowano STAR lub JELCZ Zrealizowanie tych propozycji WZE CAŁKOWICIE uniezależniło by zestaw od części rosyjskich. NIESTETY- armia nie potrzebowała tych zmian. NEWA miała zakończyć żywot max do 2018 R. Teraz do 2028? Wstęp co teraz dzieje się z tym zestawem to wyłączna wina WOJSKA i bojących się o swój stołek generałów. W pewnym okresie polska modernizacja NEWY była najlepiej na świecie poprowadzonym programem modernizacyjnym tego zestawu na świecie o czym świadczyło bardzo duże zainteresowania WIETNAMU, INDII,PERU, LIBII, JEMENU i paru jeszcze krajów. Możliwości eksportowe zablokowało Wojsko
CzarnaWizja
3 miesiące temu
Cała nasza "armia" to niestety jedno wielkie muzeum techniki. W razie wojny najprawdopodobniej Polska padłaby w 24 godziny, stopień zapóźnienia technologicznego jest ogromny. W razie wojny jeśli chcemy przetrwać jako nacja to jesteśmy z góry skazani na partyzantkę; jest o tym nawet mowa w oficjalnych przewidywaniach NATO co do kształtu przyszłej wojny z agresorem ze wschodu, armie Krajów Nadbałtyckich oraz Polski mają powstrzymać jak najdłużej pierwsze uderzenie po czy wycofać się za Wisłę, dalej doktryna przewiduje działania partyzanckie. Tyle tylko, że obecne młode pokolenie po za nieliczną grupa pasjonatów broń widziało jedynie w grach komputerowych, na filmach lub w muzeum. Brak ludzi z choćby elementarnymi podstawami obycia z bronią i jakąkolwiek formą przeszkolenia wojskowego a do tego jeszcze niestety dochodzi coraz słabsza kultura techniczna w narodzie. To nie są czasy międzywojenne kiedy to były tysiące ludzi z doświadczeniem frontowym zdobytym na frontach pierwszej wojny światowej kiedy działy bardzo liczne organizacje proobronne z Sokołem i Strzelcem na czele.
litosci
3 miesiące temu
jak zestaw po naprawie mogl sie psuc po drodze do jednostki...? to kto go naprawial, ruskie?
refleksja
3 miesiące temu
A Pan panie generale obudził się teraz? Co przez tyle lat noszenia gwiazdek zrobił w tym kierunku, co jako Dowódca WP?
***** ***
3 miesiące temu
to maszyna na miarę pisowskiej ustawy o obronie Ojczyzny
XDD
3 miesiące temu
Ta cala polska armia to cala sie sypie , nasza marynarka podwodna juz przestala istnieć , teraz jeszcze obronaprzeciwlotnicza i mysliwce MiG-29 ktore sypią się jak wszystkie podobnie , a na nowe musimy poczekać od 2024 roku , gdzie inni wokol nas beda duzo mocniejsi , brawo pis i brawo platforma bo tez nic nie zrobiła a tyle lat rzadzila
smiech na sal...
3 miesiące temu
Taki duży kraj i nie robi tego typu sprzetu
Rechot losu
3 miesiące temu
Maciurewicz mosty spalił to od razu Migi zaczęły spadać, stoją uziemione , to samo silniki czogów T, i śmigłowców Mi, resursy skończone, czyli ARMIA RP skończona
Baba
3 miesiące temu
Podobno ten co handlował respiratorami ma dużo nowoczesnej broni do sprzedania. Może znów interes życia dałoby się zrobić.
Si or
3 miesiące temu
Żadnych wniosków po II wojnie światowej. Chyba jest nawet gorzej niż w 1939.
Katolik
3 miesiące temu
Czyli Warszawa jak w 1939r.ma obronę lekko leciwa,mimo bohaterstwa Brygady Pościgowej samolotów wystarczyło na 2 dni wojny... Przykre..
Tako rzecze C...
3 miesiące temu
Mobilny ołtarz jest bronia uniwersalna! Zasięg broni zależny od wiary operatora, moc od niewiary celu. Można zastosować pewne upgrady jak polanie woda święcona celu+10%DMG.Dodatkowo operator w habicie +10%DMG. Jeśli kooperuje z ministrantem z modlitewnego kółka desantoworóżańcowego + operuje przenośnym zestawem granatokadzidełek +10%DMG. Broń ostateczna to Biskupppanc operujący krzyżomiotaczem wiary płomiennej o niegraniczonym zasięgu, jeśli operuje w ornatosutanie unicestwiającej wrogów to Hamerykany padaja.
nieświęty
3 miesiące temu
Nie wiem po co to remontować. Ruskie już raz tupolewa nam wyremontowały i po 11-u latach sami nie możemy się pozbierać. Poza tym to aktualnie jedyny potencjalny agresor z którym i tak bez pomocy Amerykanów nie mamy szans na więcej niż kilkunastodniową wojnę. Amerykanie od czasów II wojny, kiedy mieli duże poparcie większości Europy, też niespecjalnie rwą się do walki i jak do tej pory przegrali wszystko co było do przegrania na polu walki. Jedyna rozsądna opcja to uzbrojenie się w broń atomową i najnowocześniejsze środki na wzór Izraela.
wwlmarek
3 miesiące temu
WZE=PGZ=PiS i wszystko jasne, a WCNJiK nic nie ma do remontów.
...
Następna strona
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić