Ekspert po zbrodni w Kadłubie: internet wzmacnia sprawców i dostarcza śladów
Zabójstwo w Kadłubie wpisuje się w trend dokumentowania przemocy w sieci. Dr Krzysztof Mucha z Uniwersytetu Opolskiego ostrzega przed efektem naśladowczym i siłą grup działających online.
Najważniejsze informacje
- Dr Krzysztof Mucha wskazuje na motywację "zaistnienia" i przygotowanie sprawcy do publikacji nagrania.
- Służby przez całą dobę monitorują internet i potrafią identyfikować użytkowników mimo VPN.
- Ekspert apeluje, by nie epatować szczegółami zbrodni – to może uruchamiać efekt naśladowczy.
Tragiczne wydarzenia w Kadłubie stały się kolejnym przykładem przenoszenia przemocy do sieci. Według dr. Krzysztofa Muchy, eksperta ds. cyberprzestępczości i adiunkta na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, kluczowe będzie zbadanie cyfrowych tropów sprawcy i jego otoczenia. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, śledczy mają analizować zarówno sprzęt informatyczny, jak i relacje rodzinne oraz środowiskowe, by odtworzyć planowanie czynu.
Jeżeli ktoś umieszcza nagranie takiego czynu w sieci, nie działa spontanicznie. Samo nagrywanie świadczy o tym, że sprawca przygotowywał się do niego wcześniej. Trzeba też przeanalizować relacje towarzyskie i rodzinne sprawcy – gdzie był punkt zapalny tej tragedii. Ważny jest wywiad środowiskowy w miejscach, gdzie przebywał oraz analiza dokonanych w tym zakresie ustaleń. Weryfikacji powinien także podlegać to, czy korzystał z substancji psychoaktywnych - powiedział dr Mucha.
Potrąciła kobietę na wózku. Wszystko się nagrało
W mediach społecznościowych rośnie presja na nagrywanie wszystkiego i zdobywanie rozgłosu. Ekspert porównuje to do ryzykownych wyzwań – od spożywania niebezpiecznych substancji po pozowanie w skrajnie groźnych miejscach. Efektem bywa lekceważenie konsekwencji zdrowotnych, prawnych i wizerunkowych, które mogą powrócić po latach i wpłynąć np. na ocenę przyszłego pracodawcy.
Internet niczego nie zapomina. Jeśli ktoś publikuje kompromitujące lub nieodpowiedzialne materiały, może to mieć znaczenie w przyszłości – np. dla pracodawcy, który szuka odpowiedzialnego i stabilnego emocjonalnie pracownika, który swoim zachowaniem nie stworzy ryzyka reputacyjnego, finansowego albo prawnego dla firmy - powiedział.
Monitorowanie sieci i szybka identyfikacja
Służby przez 24 godz. na dobę monitorują sieć pod kątem naruszeń prawa. Zgłoszenia innych użytkowników i tzw. biały wywiad bywają podstawą wszczynania postępowań. Nawet próby ukrycia tożsamości przy użyciu VPN nie gwarantują anonimowości – analizowane są logowania do sieci telekomunikacyjnych, zapisy monitoringu oraz systemy odczytu tablic rejestracyjnych. Często decydują błędy popełniane przez sprawców.
Służby dysponują wieloma narzędziami informatycznymi pozwalającymi na szybką identyfikację użytkowników. Czynności ustaleniowe obejmują też w razie potrzeby współpracę międzynarodową, analizę logowań do sieci telekomunikacyjnych czy zapisy monitoringu wizyjnego miejsca, gdzie ktoś się logował. Analizuje się też inne elementy, na przykład systemy odczytu tablic rejestracyjnych samochodów - wskazuje dr Mucha w rozmowie z PAP.
W rozmowie z PAP ekspert przytacza przykłady: w środowiskach kibicowskich internetowe umawianie się na "ustawki" pozwala policji na wcześniejsze zatrzymania i rozbrojenie uczestników. Poważnie traktowane są także groźby względem polityków i głów państw, zwłaszcza podczas oficjalnych wizyt, gdy służby natychmiast neutralizują ryzyka.
Rosnąca skala cyberprzestępczości i efekt naśladowczy
Według dr. Muchy, liczebność zorganizowanych grup działających w sieci jest dziś większa niż tych funkcjonujących w świecie realnym. Katalog przestępstw obejmuje m.in. handel narkotykami, obrót materiałami pedofilskimi oraz oszustwa skarbowe i finansowe, w tym fałszywe inwestycje. Sprawcy używają presji czasu i obietnicy szybkiego zysku, co prowadzi ofiary do utraty oszczędności, a nierzadko do zaciągania długów.
Ekspert ocenia, że nagłaśnianie brutalnych zbrodni może uruchamiać mechanizm naśladowczy. Z tego powodu apeluje, by unikać epatowania technicznymi szczegółami. Zwraca też uwagę na niepokojący trend filmowania przemocy zamiast reakcji – to odczłowiecza ofiarę i rodzi pytania o kwalifikację prawną takich zachowań. Dr Mucha wskazuje przy tym na FOMO i kompulsywne bycie online jako objawy cywilizacyjne, które zacierają granicę między światem realnym a internetowym.
Źródło: PAP