Fala protestów po atakach na studentów. Tłumy na ulicach kilku miast
W Serbii wybuchły protesty po atakach na studentów podczas antyrządowej demonstracji w Nowym Sadzie. Organizatorzy mówią o co najmniej trzech rannych.
Najważniejsze informacje
- W Nowym Sadzie, Belgradzie, Niszu i Prokupju odbyły się demonstracje po poniedziałkowych zajściach.
- Organizatorzy podają, że co najmniej trzy osoby odniosły obrażenia po ataku grupy ubranej na czarno.
- Protesty trwają od 15 miesięcy, po katastrofie na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie w 2024 r.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, wtorkowe zgromadzenia w kilku serbskich miastach były odpowiedzią na przemoc, do której doszło dzień wcześniej w Nowym Sadzie. Podczas antyrządowej demonstracji przed Serbskim Teatrem Narodowym grupa mężczyzn ubranych na czarno zaatakowała studentów. W mediach społecznościowych szybko zaczęły krążyć nagrania z zajścia. Opublikowane filmy pokazują, jak protestujący oraz dziennikarze są bici i przewracani na ziemię. Zdarzenie wywołało poruszenie również dlatego, że – według relacji obecnych na miejscu – policja początkowo nie reagowała na rozwój sytuacji.
We wtorek demonstranci wyszli na ulice Nowego Sadu, Belgradu, Niszu i Prokupja. W stolicy część uczestników zablokowała jeden z głównych węzłów komunikacyjnych, podkreślając sprzeciw wobec brutalności służb. W Nowym Sadzie mieszkańcy deklarowali wsparcie dla studentów, którzy od miesięcy współorganizują protesty.
Rozszerzenie UE. Jakie kraje powinny dołączyć? Ekspert wskazał dwa państwa
Uczestnicy poniedziałkowego protestu twierdzą, że napastnicy to sympatycy rządzącej Serbskiej Partii Postępowej. Organizatorzy wtorkowej manifestacji w Nowym Sadzie wydali oświadczenie, w którym padły mocne słowa o roli studentów i przemocy na ulicach.
Przez prawie 15 miesięcy studenci przewodzą walce nas wszystkich, dla nas wszystkich. Atakują ich samochodami, kijami, pięściami… Wczoraj wysłali przestępców, otumanionych nienawiścią, uzbrojonych w błogosławieństwo partii, którzy rozbijali im głowy na oczach ślepych i głuchych policjantów - czytamy w komunikacie grupy obywateli Nowego Sadu.
Tło: 15 miesięcy demonstracji po tragedii na dworcu
Obecna fala mobilizacji to część protestów trwających od 15 miesięcy. Zapoczątkował je wypadek w listopadzie 2024 r., gdy zawaliła się część dachu dworca kolejowego w Nowym Sadzie. Zginęło 16 osób. Demonstranci oskarżają władze o korupcję i zaniedbania, które – ich zdaniem – doprowadziły do katastrofy. Domagają się pociągnięcia winnych do odpowiedzialności oraz, od maja ubiegłego roku, rozpisania przedterminowych wyborów.
Źródło: PAP.