Przypomnijmy, że do incydentu doszło 19 lipca przy ul. Parzęczewskiej w Zgierzu. Mężczyzna oddał z balkonu dwa strzały w kierunku mieszkania wynajmowanego przez obywatelkę Ukrainy. Nikomu nic się nie stało, doszło jedynie do uszkodzenia okien. Na fotografiach zamieszczonych w sieci widać było ślady po kulach.
Jak informowaliśmy, mężczyznę zatrzymano w woj. lubelskim w miejscu pracy. To 37-letni obywatel Polski. Sprawą zajmuje się prokuratura w Zgierzu.
Strzały w Zgierzu. Tak tłumaczył się sprawca
- Z wyjaśnień mężczyzny wynikało, że oglądał w sieci programy dotyczące zbrodni wołyńskiej. Mężczyzna zdenerwował się na tyle, że wyszedł na balkon i oddał strzały w kierunku okien mieszkania w sąsiednim bloku. Podejrzany twierdzi, że nie wiedział, iż lokatorami są obywatele Ukrainy - przekazała o2.pl Emilia Michałowska-Marchewa z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Z relacji pokrzywdzonej wynika, że początkowo nie zorientowała się, iż doszło do incydentu. Gdy uświadomiła sobie, że w jej okna ktoś strzela, wyszła na balkon i zobaczyła mężczyznę w drugim bloku. Jak zeznała, 37-latek pokazał jej środkowy palec, a następnie krzyknął "j***ć Banderę". Na koniec uniósł szalik Widzewa Łódź.
- Mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia, a także publicznego znieważenia obywatelki Ukrainy. Podejrzany ma zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną drogą elektroniczną, za pomocą telefonu i osobiście. Jest objęty również zakazem zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość 50 metrów. Raz w tygodniu ma obowiązek stawienia się na komisariacie policji - dodała przedstawicielka prokuratury.
Jak przekazała Emilia Michałowska-Marchewa, zniszczenie mienia odbyło się w warunkach recydywy. Mężczyzna dopuścił się już wcześniej podobnego przestępstwa. Dodatkowo wyjaśnia, że mężczyzna celował w okno, dlatego w tym przypadku nie było przesłanek, by usłyszał także inne zarzuty związane z zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia czy życia.
Śledczy przyznają, że jest to kolejny incydent związany z falą nienawiści wobec osób narodowości ukraińskiej. Przypomnijmy, że w Legnicy doszło do pobicia nastoletniej dziewczynki. W tej sprawie zatrzymano 26-letnią kobietę, która usłyszała zarzuty napaści na troje poszkodowanych. Z kolei w Bielsku-Białej mężczyzna wulgarnie zaatakował młode pasażerki z Ukrainy w autobusie. To tylko dwa z wielu przykładów agresji i nienawiści wobec mniejszości ze wschodu w ostatnim czasie.