Ginekolog z Nysy znów prowadził po alkoholu. "Zawiódł sąd"
Ginekolog z Nysy, mimo dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów, ponownie uczestniczył w kolizji po alkoholu. Sprawa trafiła do śledczych, którzy zabezpieczyli auto, ale oddali je wskazanej przez lekarza osobie. Decyzje organów i powtarzalność wykroczeń doktora wywołują oburzenie mieszkańców. O sprawie informuje program "Interwencja" Telewizji Polsat.
Sprawą zajął się program "Interwencja". Pod koniec stycznia 2026 r. lekarz z Nysy, Adrian D., po kolizji swoim BMW został zatrzymany przez policję. Badanie wykazało wówczas blisko 3 promile alkoholu.
Według relacji mundurowych z Nysy, lekarz najpierw zarysował cudzy samochód, a następnie, cofając, uderzył w inny pojazd. Mężczyzna miał prawomocny, dożywotni zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi, więc samo siadanie za kierownicą stanowiło poważne przestępstwo.
Ginekolog z Nysy znów prowadził po alkoholu. To oburza mieszkańców
Z dokumentacji, do której dotarła "Interwencja", wynika, że Adrian D. był już wcześniej trzykrotnie zatrzymywany za jazdę po alkoholu. W lutym 2021 r. prowadząc volkswagena, również doprowadził do kolizji, mając ok. 2 promile. Innym razem funkcjonariusze reagowali na zgłoszenie o nietrzeźwym lekarzu - motorowerzyście, a urządzenie pokazało ponad promil.
We wrześniu 2021 r. jego auto stało zaparkowane... na środku ulicy w centrum Nysy. Alkomat wskazał 3 promile, jednak lekarz oświadczył, że pił już po zatrzymaniu, i tę sprawę umorzono. Pozostałe natomiast trafiły do sądu. Jak ustaliła "Interwencja", w 2024 r. Sąd Okręgowy w Opolu orzekł wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Decyzje prokuratury i krytyka ekspertów
Jak informuje "Interwencja", po zdarzeniu ze stycznia br. policja czasowo zajęła pojazd doktora, a prokurator zabezpieczył go majątkowo z myślą o możliwym przepadku. Samochód zwrócono jednak osobie wskazanej przez podejrzanego. Prokuratura teraz tłumaczyła dla programu, że działała zgodnie z procedurą i przypomniała, że podejrzany musi przestrzegać prawa.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski ocenił dla "Interwencji", że w sprawach tak wysokiego stężenia alkoholu reakcja wymiaru sprawiedliwości powinna być szybka, liczona w tygodniach. Zwracał też uwagę, iż oddanie auta rodzinie nie daje realnej gwarancji, że kierowca nie wsiądzie za kółko oraz że przy wielokrotnej recydywie należy rozważyć wniosek o areszt tymczasowy.
Sprawa budzi mocny niepokój w Nysie. Mieszkańcy i lokalni dziennikarze wskazali dla "Interwencji", że powtarzalne wykroczenia lekarza stwarzają ryzyko dla pieszych i kierowców. W relacjach padły liczne obawy o bezpieczeństwo dzieci, a także apele o konsekwentne egzekwowanie zakazów przez organy, tj. prokuraturę i sąd.
Tło: postępowania dyscyplinarne i problemy zawodowe lekarza
Według "Interwencji", o lekarzu było głośno także w kontekście wcześniejszych spraw: podczas operacji ginekolog zaszył w brzuchu pacjentki gazę medyczną. Sąd lekarski i powszechny skazały go również za ujawnienie tajemnicy lekarskiej dotyczącej zdrowia pacjenta. Policja odnotowywała też zawiadomienia o interwencjach domowych i sygnały, że miał przyjmować pacjentów po alkoholu.
Lekarz przez lata był zatrudniony w nyskim szpitalu. Jednak w 2020 r. placówka zwolniła go. W 2024 r. ponownie znalazł pracę w przyszpitalnej przychodni, ale zdarzały mu się nieobecności. Ostatecznie umowę z ginekologiem rozwiązano.
- Zawiódł nas ten lekarz, ale zawiódł też sąd, prokuratura, że nie traktują równo wszystkich obywateli – ocenił dla "Interwencji" Paweł Januszkiewicz z Fundacji Pomocy Ofiar Wypadków Drogowych "Amber".