Grenlandczycy mają dość. Wywieszają kartki na drzwiach
Mieszkańcy Nuuk proszą dziennikarzy, by nie zadawali pytań. Na drzwiach domów pojawiły się kartki z przekreślonym mikrofonem.
Najważniejsze informacje
- W Nuuk pojawiły się kartki z prośbą o nieniepokojenie mieszkańców przez media.
- Napływ ekip telewizyjnych to efekt odnowionych gróźb Donalda Trumpa o przejęciu Grenlandii.
- Lokalne instytucje i władze ograniczyły komentarze; zainteresowanie mediów przewyższa ubiegły rok.
W stolicy Grenlandii widać więcej kamer niż przechodniów. Po najnowszej fali zainteresowania wyspą mieszkańcy zaczęli wieszać na drzwiach kartki z przekreślonym mikrofonem i prośbą o spokój. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, niewielka społeczność Nuuk mierzy się z niespotykaną presją wywiadów, sond ulicznych i próśb o komentarze.
Na ośnieżonym deptaku w miasteczku liczącym niespełna 20 tys. osób reporterzy próbują nagrać materiały przed szybkim zachodem słońca. – Same odmowy – mówią Włosi. Na to samo skarżą się dziennikarze z Korei Południowej. Francuscy dziennikarze, którzy ogrzewali się w ośrodku kultury Katuaq, usłyszeli od dwóch młodych mieszkańców zaczepne pytanie: "Co sądzicie o Trumpie?”, po którym obaj wybuchnęli śmiechem.
Europa wysyła wojska na Grenlandie. Trump się nie wycofuje
Władze i uczelnia: priorytetem bieżące zadania
Po odnowieniu na początku stycznia gróźb przejęcia Grenlandii przez Donalda Trumpa, władze w Nuuk ograniczyły komentarze. Ratusz podkreśla, że sprawy międzynarodowe nie leżą w jego kompetencjach, a kancelaria premiera wskazuje na brak czasu w nadzwyczajnej sytuacji. Pracownicy Uniwersytetu Grenlandzkiego przyznają, że nie nadążają z odpowiedziami na maile z całego świata.
Obecnie zapotrzebowanie na naszych ekspertów jest ogromne, ale jako mała uczelnia koncentrujemy się głównie na edukacji i badaniach - czytamy w oświadczeniu prasowym uczelni.
Lokalny tygodnik "Sermitsiaq" opisuje wypełnioną recepcję jedynego dużego hotelu w mieście, nazwanego imieniem Hansa Egede. Redakcja ocenia, że tegoroczne zainteresowanie mediów przewyższa to z początku 2025 r., kiedy temat przejęcia pojawił się po raz pierwszy. Autorka tekstu Oline Inuusuttog Olsen potwierdza, że do jej redakcji zgłaszają się zagraniczne ekipy z prośbą o wsparcie.
Jest to bardzo rozpraszające. Gdybym odpowiadała na pytania, nie miałabym czasu na nic innego - mówi w rozmowie z PAP Olsen.
To doświadczenie podzielają mieszkańcy, którzy wskazują, że są małym narodem i nie byli przygotowani na tak intensywną uwagę. Część rozmówców dziękuje mediom za informowanie o postawie wyspy, ale wielu jasno wyraża zmęczenie. - Mamy powoli dosyć całego zamieszania, to oczywiste, że Grenlandia nie jest na sprzedaż — mówi jedna z kobiet. W barach, przy długich wieczorach, mieszkańcy wolą rozmawiać o dumie, pokojowym nastawieniu i "szlachetnych sercach" niż o polityce i Trumpie.
Źródło: PAP