Historia 14-latki porusza. Biegli: to nie była demoralizacja

14-letnia Natalia zamiast specjalistycznego leczenia trafiła do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. Jak wskazuje Interia, choć późniejsze opinie biegłych wskazały, że zachowanie to skutek zaburzeń ze spektrum autyzmu, dziewczynka przez wiele miesięcy pozostawała w placówce resocjalizacyjnej.

zdjęcie ilustracyjnezdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Getty Images | Camille Wesser
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • W kwietniu 2025 r. Natalia została przewieziona w kajdankach na rozprawę, a potem trafiła do MOW oddalonego o kilkaset kilometrów od domu.
  • Późniejsze opinie biegłych wskazały, że nastolatka potrzebuje leczenia i spokojnego otoczenia, a nie resocjalizacji.
  • W czerwcu 2026 r. sąd nie odebrał praw rodzicielskich Annie i Janowi, lecz ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie Natalii jeszcze nie zapadło.

Sprawa Natalii, której imię zmieniono dla jej dobra, nabrała tempa w kwietniu 2025 r. Według dostępnych informacji nieumundurowani policjanci zabrali 14-latkę na posiedzenie sądu w kajdankach. Po rozprawie dziewczynka trafiła do policyjnej izby dziecka, a następnie do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego położonego setki kilometrów od rodzinnego domu.

Jak wskazuje "Interia", wcześniej sąd uznał, że nastolatka przejawia demoralizację, bo uciekała ze szkoły i później z placówek. Rodzice od dawna próbowali jednak wykazać, że za jej zachowaniem stoją zaburzenia ze spektrum autyzmu, silny lęk i nadwrażliwość sensoryczna. Na prywatne wizyty i terapię wydawali pieniądze, których rodzinie wyraźnie brakowało.

Obława po śmierci 29-latki. Policja opublikowała nagranie

Diagnoza pojawiła się po szkolnych kryzysach

Problemy Natalii zaczęły się dużo wcześniej. W szkole wycofywała się z kontaktów, była wyśmiewana przez rówieśników, a hałas i tłum paraliżowały ją do tego stopnia, że po wejściu do budynku potrafiła po kilku minutach wyjść i wrócić do domu. Po kryzysie z 2022 r. i wizycie na SOR po raz pierwszy odnotowano podejrzenie zespołu Aspergera.

Potem poradnia i niezależni specjaliści opisali ją jako osobę cichą, pasywną i przeciążoną bodźcami. Zalecali krótkie komunikaty, spokojne otoczenie, trening umiejętności społecznych oraz pilną opiekę psychiatryczną.

Meble sprzedaliśmy, żeby mieć pieniądze na specjalistów dla córki - mówiła Anna, matka dziewczynki, cytowana przez Interię.

Biegli podważyli pobyt w MOW

W maju 2025 r. sądowi biegli napisali wprost, że zachowanie Natalii nigdy nie wynikało z demoralizacji. Według ich opinii rygor ośrodka pogłębiał poczucie winy, obniżał samoocenę i nasilał autoagresję. Specjaliści uznali też, że placówka nie ma narzędzi, by zapewnić jej właściwe wsparcie psychologiczno-psychiatryczne.

W lipcu 2025 r. sąd nakazał umieszczenie nastolatki w placówce leczniczej, ale nie znalazło się dla niej miejsce. Natalia została więc tam, gdzie wcześniej eksperci nie widzieli dla niej realnej pomocy. W czerwcu 2026 r. sąd nie odebrał praw rodzicielskich Annie i Janowi. Rodzice czekają teraz na decyzję, która ma przesądzić, czy córka wróci do domu i od września rozpocznie naukę w liceum.

Wybrane dla Ciebie