Najważniejsze informacje
- W kwietniu 2025 r. Natalia została przewieziona w kajdankach na rozprawę, a potem trafiła do MOW oddalonego o kilkaset kilometrów od domu.
- Późniejsze opinie biegłych wskazały, że nastolatka potrzebuje leczenia i spokojnego otoczenia, a nie resocjalizacji.
- W czerwcu 2026 r. sąd nie odebrał praw rodzicielskich Annie i Janowi, lecz ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie Natalii jeszcze nie zapadło.
Sprawa Natalii, której imię zmieniono dla jej dobra, nabrała tempa w kwietniu 2025 r. Według dostępnych informacji nieumundurowani policjanci zabrali 14-latkę na posiedzenie sądu w kajdankach. Po rozprawie dziewczynka trafiła do policyjnej izby dziecka, a następnie do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego położonego setki kilometrów od rodzinnego domu.
Jak wskazuje "Interia", wcześniej sąd uznał, że nastolatka przejawia demoralizację, bo uciekała ze szkoły i później z placówek. Rodzice od dawna próbowali jednak wykazać, że za jej zachowaniem stoją zaburzenia ze spektrum autyzmu, silny lęk i nadwrażliwość sensoryczna. Na prywatne wizyty i terapię wydawali pieniądze, których rodzinie wyraźnie brakowało.
Obława po śmierci 29-latki. Policja opublikowała nagranie
Diagnoza pojawiła się po szkolnych kryzysach
Problemy Natalii zaczęły się dużo wcześniej. W szkole wycofywała się z kontaktów, była wyśmiewana przez rówieśników, a hałas i tłum paraliżowały ją do tego stopnia, że po wejściu do budynku potrafiła po kilku minutach wyjść i wrócić do domu. Po kryzysie z 2022 r. i wizycie na SOR po raz pierwszy odnotowano podejrzenie zespołu Aspergera.
Potem poradnia i niezależni specjaliści opisali ją jako osobę cichą, pasywną i przeciążoną bodźcami. Zalecali krótkie komunikaty, spokojne otoczenie, trening umiejętności społecznych oraz pilną opiekę psychiatryczną.
Meble sprzedaliśmy, żeby mieć pieniądze na specjalistów dla córki - mówiła Anna, matka dziewczynki, cytowana przez Interię.
Biegli podważyli pobyt w MOW
W maju 2025 r. sądowi biegli napisali wprost, że zachowanie Natalii nigdy nie wynikało z demoralizacji. Według ich opinii rygor ośrodka pogłębiał poczucie winy, obniżał samoocenę i nasilał autoagresję. Specjaliści uznali też, że placówka nie ma narzędzi, by zapewnić jej właściwe wsparcie psychologiczno-psychiatryczne.
W lipcu 2025 r. sąd nakazał umieszczenie nastolatki w placówce leczniczej, ale nie znalazło się dla niej miejsce. Natalia została więc tam, gdzie wcześniej eksperci nie widzieli dla niej realnej pomocy. W czerwcu 2026 r. sąd nie odebrał praw rodzicielskich Annie i Janowi. Rodzice czekają teraz na decyzję, która ma przesądzić, czy córka wróci do domu i od września rozpocznie naukę w liceum.