Izrael wskazuje nowe zagrożenie. Pada porównanie do Iranu
W miarę jak rośnie prawdopodobieństwo ataku Stanów Zjednoczonych na Iran, izraelscy przywódcy coraz częściej wskazują na nowego, ich zdaniem, regionalnego rywala. Tym razem w centrum uwagi znalazła się Turcja, którą część izraelskich elit postrzega jako narastające zagrożenie.
Najważniejsze informacje
- Daily Sabah opisuje rosnącą narrację w Izraelu, która wskazuje Turcję jako nowe zagrożenie obok Iranu.
- Były premier Naftali Benet mówił o konieczności jednoczesnego przeciwdziałania Turcji i Iranowi.
- Dyplomata Alon Pinkas uznał porównania Turcji do Iranu za „śmieszne”.
Turecki dziennik "Daily Sabah" zwrócił uwagę, że izraelscy przywódcy coraz częściej kierują uwagę na Turcję jako rywala w regionie. Gazeta podkreśla, że Ankara od miesięcy ostro krytykuje działania Izraela wobec Palestyńczyków i wojnę w Strefie Gazy. Jak podaje PAP, to przesunięcie akcentów w debacie w Izraelu ma związek z układem sił na Bliskim Wschodzie.
Według "Daily Sabah" były premier Izraela Naftali Benet w ubiegłym tygodniu publicznie określił Turcję jako zagrożenie. Oskarżył Ankarę o zbliżenie z regionalnym blokiem nieprzychylnym Tel Awiwowi i wezwał do jednoczesnego reagowania na wyzwania ze strony Teheranu i Ankary. Dziennik akcentuje, że to kontynuacja ostrej krytyki, która nasiliła się wraz z eskalacją w Gazie oraz aktywizacją Turcji na linii z Arabią Saudyjską i Egiptem.
Sceny w Izraelu. Moment incydentu w trakcie przemowy Trumpa
Choć Iran od dawna jest głównym przeciwnikiem Izraela, Turcja stała się częstym celem krytyki, ponieważ ostro potępia działania Izraela wobec Palestyńczyków i wojnę w Strefie Gazy, jednocześnie wzmacniając więzi z regionalnymi potęgami, takimi jak Arabia Saudyjska i Egipt - zauważył "Daily Sabah", cytowany przez PAP.
Plan „sześciokąta” i oś sunnicka
"Daily Sabah" przypomina, że premier Benjamin Netanjahu zapowiedział stworzenie nowego "sześciokąta" sojuszy. Ma on przeciwdziałać temu, co szef rządu określił jako "powstającą oś sunnicką”. Ten pomysł wpisuje się w szerszą strategię koalicyjną Izraela w obliczu napięć z Iranem i rosnącej aktywności dyplomatycznej Ankary.
Cytowany przez gazetę izraelski dyplomata Alon Pinkas zauważył, że przywódcy w Jerozolimie często mobilizują opinię publiczną przez wskazywanie zewnętrznego zagrożenia. Jednocześnie podkreślił różnicę między Turcją a Iranem, wskazując, że Ankara nie negowała prawa Izraela do istnienia i nie groziła jego zniszczeniem. Samo porównanie określił "śmiesznym".
Wieloletnie relacje i NATO w tle
"Daily Sabah" zwraca uwagę, że mimo sporów, Izrael i Turcję łączą dekady pragmatycznych relacji gospodarczych i politycznych. Dodatkowym kontekstem jest członkostwo Turcji w NATO, co odróżnia ją od Iranu zarówno w wymiarze instytucjonalnym, jak i strategicznym. Ten element w relacjach regionalnych wybrzmiewa szczególnie mocno w obecnej dyskusji o balansie sił na Bliskim Wschodzie.
W publikacji podkreślono, że ostra wymiana ocen pojawia się w momencie, gdy na horyzoncie rysują się możliwe ruchy wojskowe USA wobec Iranu. To okoliczność, która może wpływać na retorykę w Izraelu i na sposób definiowania przez tamtejszych liderów priorytetów bezpieczeństwa.
Źródło: PAP