Do mrożących krew w żyłach scen doszło w niedzielne popołudnie na ulicy Szkolnej w Poznaniu. Rutynowy przejazd ulicami miasta o mało nie skończył się tragicznie dla jednego z użytkowników miejskiego jednośladu.
"Pojazd natychmiast stanął w płomieniach"
Sytuację na bieżąco śledził operator straży miejskiej, który obsługiwał kamery monitoringu. To jego szybka reakcja zapobiegła najgorszemu.
– Podczas obserwacji kamer zauważyłem, jak rower Ubera zaczyna płonąć. Kierowca w ostatniej chwili zeskoczył, a sam pojazd natychmiast stanął w płomieniach. Od razu powiadomiłem straż pożarną – relacjonuje operator monitoringu miejskiego.
Papież Leon XIV w elektrycznym Ferrari. Pojazd osiąga prędkość 310 km/h
Na opublikowanych kadrach z monitoringu widać leżący na chodniku, dymiący wrak jednośladu oraz przechodniów, którzy zszokowani przyglądają się całemu zdarzeniu.
Dzięki precyzyjnemu i natychmiastowemu zgłoszeniu strażacy pojawili się na ulicy Szkolnej zaledwie po kilku minutach. Sytuacja została bardzo szybko opanowana, a pożar ugaszony, zanim ogień zdołał rozprzestrzenić się na pobliskie elementy infrastruktury czy zaparkowane samochody.
Jak informuje Straż Miejska Miasta Poznania, kierującemu jednośladem na szczęście absolutnie nic się nie stało. Skończyło się jedynie na ogromnym strachu i zniszczonym sprzęcie.
Pożary baterii w pojazdach elektrycznych (takich jak hulajnogi czy rowery) potrafią rozwijać się w ekstremalnie szybkim tempie, dlatego ta sytuacja jest kolejnym dowodem na to, jak kluczową rolę w bezpieczeństwie mieszkańców odgrywa sprawnie działający system miejskiego monitoringu i profesjonalizm jego operatorów.